Paige Lorenze od kilku lat działa jako influencerka i przedsiębiorczyni. W 2021 roku założyła własną markę lifestyle'ową Dairy Boy, a rok później związała się z amerykańskim tenisistą Tommym Paulem. Para wzięła ślub na początku lipca tego roku - pobrali się w magicznej posiadłości, która była inspiracją dla domu Daisy Buchanan w filmowej adaptacji "Wielkiego Gatsby'ego".
Paige na Instagramie obserwuje ponad milion osób - zdecydowanie może więc nazywać się influencerką pełną gębą. Nic więc dziwnego, że nie spodobał jej się wpis luksusowego sklepu Four Winds Craft Guild - jednego z najstarszych sklepów działających w Nantucket, który opublikował zdjęcie tabliczki z napisem: "Zakaz wstępu dla influencerów".
Sklep od lat specjalizuje się w sprzedaży ręcznie robionych koszy, torebek, lokalnych dzieł sztuki i rzeźb. Zakaz nie spodobał się Paige Lorenze, która odpaliła się w internecie i wyruszyła na wojenkę z właścicielami lokalnego biznesu.
Edyta Górniak komentuje powrót Mandaryny do Michała Wiśniewskiego. "Ich dzieci są bardzo szczęśliwe" (WIDEO)
Influencerka oburzona "dyskryminacją" influencerów
28-letnia Paige Lorenze nie kryła oburzenia i zostawiła pod postem obszerny komentarz.
Jeśli nazywasz się feministką, ale z dumą wieszasz tabliczkę z napisem "Zakaz wstępu dla influencerów", warto zapytać, kogo próbujesz zdyskredytować i dlaczego… Kpiny z kobiet, które zdobywają wpływ w nowej branży, nie są niczym nowym. To po prostu dziwny komunikat ze strony sklepu, który celebruje rzemiosło o tak bogatej historii, w której to właśnie kobiety kształtowały wyspę i jej gospodarkę
Influencerka zwróciła uwagę, że pogardliwe podejście do kobiet budujących swoją pozycję w mediach społecznościowych jest jej zdaniem niesprawiedliwe. Lorenze podkreśliła również, że działalność twórców internetowych ma dziś realny wpływ na rozwój biznesów i sprzedaż produktów.
Dla tych, którzy nie wiedzą (...) marki przeznaczyły miliardy dolarów na marketing oparty na twórcach, ponieważ konsekwentnie zapewnia on coś, czego tradycyjna reklama nie jest w stanie zapewnić… zaufanie, społeczność i wymierną sprzedaż. Jedna kobieta, która ma wierną rzeszę odbiorców, może z powodzeniem założyć firmę na skalę, która kiedyś wymagałaby wsparcia korporacyjnego i ogromnych budżetów reklamowych. To sukces. Ten znak – nie
Sklep kontra wkurzona influencerka. Właściciele biznesu mieli ostatnie słowo
Po wybuchu dyskusji wpis ze zdjęciem tabliczki zniknął z Instagrama. Sklep Four Winds Craft Guild odniósł się jednak do całej sytuacji w relacjach. Przedstawiciele biznesu poinformowali, że ich konto zostało zgłoszone, a następnie opublikowali wymowny komentarz.
Wyobraźcie sobie, że życie nudzi was tak bardzo, że spędzacie czas na próbach zgłaszania zdjęcia na Instagramie, które sprawia, że czujecie się niekomfortowo
Niedługo później sklep ponownie opublikował zdjęcie tabliczki z napisem "Zakaz wstępu dla influencerów".
Czy sklep powinien dyskryminować ludzi ze względu na ich profesję? Oczywiście, że nie. Czy jednak do faktycznej dyskryminacji doszło? Być może ten znak był tylko kpiącą odpowiedzią na influencerów, którzy domagają się różnych rzeczy za darmo lub proponują "nagranie storki" w zamian za usługę, co przecież zdarza się nagminnie?