Agasava, która do tej pory trzymała się z dala od grubszych afer, właśnie zaliczyła dramę, która wyszła poza bańkę. Co zabawniejsze: jeszcze zanim dotarła do mediów, wybuchła na lokalnej, sąsiedzkiej grupce mieszkańców Gdyni.
Influencerka, która ma prawie 300 tys. subskrybentów na YouTube'ie oraz prawie 200 tys. obserwujących na Instagramie wstawiła niedawno vlog, na którym jak gdyby nigdy nic chodzi sobie po zaniedbanych działkach i... wykopuje z nich rośliny. Pod filmem posypała się masa negatywnych komentarzy.
Skoro macie już koparkę, to może wrócicie po ten bukszpan, którego ostatnio sama nie dałaś rady wykopać; Bejbe, nie ma czegoś takiego jak działka, rzecz, podmiot itp. bez właściciela. A jeśli bierzesz coś cudzego, wypadałoby mieć zgodę tegoż właściciela, inaczej to jest szaber; Pokazywanie przywłaszczenia cudzej własności nie jest fajnym przekazem; Wleciała tam z taczką, hit; imagine, że to tylko zaniedbana działka, a nie opuszczona. Ktoś przychodzi, a tu połowę rzeczy ktoś zajumał; Laska nagrywa, montuje i wstawia, jak dosłownie kradnie i podpisuje się imieniem i nazwiskiem. Mocne - pisali internauci.
Joanna Opozda ma nowego partnera, który jest o 11 lat młodszy. Ale to nie jedyny taki przypadek w polskim show-biznesie (WIDEO)
Agasava przeprasza za bezmyślną kradzież z nieogrodzonych działek
Ktoś mądrze zwrócił też uwagę, że było wyraźnie widać, że rośliny nie są samosiejkami - te wykopane przez Agasavę były posadzone w równych, schludnych rzędach.
Nawet jeśli te tereny były w planach pod zabudowę na drogi czy cokolwiek innego - to się nie stanie za tydzień czy dwa. I właściciele tych gruntów o tym wiedzą, co ewidentnie było widać po działce, którą rozkopałaś. Te rośliny to nie są samosieje. Były równo w rzędach posadzone. Zanim będzie tam droga, to kotś jeszcze chciał korzystać z ziemi i ją uprawiał, o nią dbał. No ale przyszła influencerka i rozkopała, bo uznała, że można
Influencerce za sprawą swego wyczynu "udało się" trafić na sąsiedzką grupę, gdzie wprost ostrzegają innych przed "grasującą influencerką". Agasava tym samym zdecydowała się na stanowcze kroki: usunęła film i... przeprosiła. Jednak nie za kradzież, tylko za to, że "nie sprawdziła, czy tak można". Komedia?
Chodziłam po opuszczonych działkach i zabierałam różne rośliny. W mojej głowie była tylko jedna myśl: nie chcę, żeby te roślinki zostały zaorane, ale... teraz widzę, że trzeba było sprawdzić czy to w ogóle można zrobić. Tak, przepraszam za to, że nie sprawdziłam i że jeszcze wstawiłam coś takiego do filmu. To było totalnie bezmyślne. Nigdy w życiu nie chciałabym promować wchodzenia na czyjeś działki, w ogóle zabierania ludziom roślin. Jeju, nigdy w życiu, dlatego film usuwam, przepraszam. (...) W przyszłości postaram się myśleć bardziej
Odpuszczamy jej?