Edowi Sheeranowi wyraźnie zaczął palić się grunt pod nogami. Sprawa odsunięcia Macklemore'a od jego trasy koncertowej eskalowała i wywołała gigantyczne oburzenie opinii publicznej i krytykę ze strony fanów. Brytyjczyk, który dotychczas konsekwentnie unikał tematów politycznych, próbował ratować się przyjęciem apolitycznego stanowiska, a także podkreślał, że kwestia odejścia Macklemore'a zależy nie od niego, a od promotora. Tak, tak. To nie był on, to była jego ręka.
Ostatecznie jednak Sheeran zdobył się na polityczno-bezpieczne wystąpienie podczas koncertu w Filadelfii. Najpierw jednak zrobił wstęp o tym, że jego muzyka jest dla każdego i że to dla fanów kontynuuje swoją trasę samotnie...
Jestem przyzwyczajony do krytyki mojej muzyki i zawsze ją przyjmuję, bo mam szczęście, że wielu z was lubi moją twórczość. (...) Jednak w tym tygodniu krytyka dotyczyła czegoś znacznie ważniejszego. Musiałem zmierzyć się z sytuacją i podjąć trudne decyzje. Popełniam błędy i jest mi z tego powodu ogromnie przykro; nie chcę zawieść fanów. Nigdy nie chciałem być muzykiem-aktywistą, ale ta sytuacja postawiła mnie w samym środku ważnej i pełnej emocji dyskusji o wolności słowa oraz o najbardziej złożonym problemie politycznym na świecie. Moje koncerty zawsze były bezpieczną przestrzenią dla każdego i ma to dla mnie ogromne znaczenie. Dotrzymanie zobowiązań wobec fanów jest również kluczowe dla tego, kim jestem, dlatego jestem tu dziś wieczorem sam i kontynuuję obecną trasę koncertową
WIDEOPolskie drag queens na scenie z Pussycat Dolls!
Ed Sheeran wygłosił polityczne przemówienie
Wszystko wskazuje na to, że narastające nastroje przeciwko Brytyjczykowi popchnęły go do zajęcia stanowiska.
To jednak kwestia humanitarna i nie mogę już dłużej ukrywać tego, co czuję. To, co wydarzyło się w Izraelu i na festiwalu muzycznym Nova 7 października było przerażające i pogłębiło wielowiekowe cierpienie narodu żydowskiego
Ed Sheeran nawiązał tu do krwawego ataku Hamasu na Izrael, do którego doszło 7 października 2023 r., w tym ataku na uczestników muzycznego festiwalu Nova, który pochłonął niemal 1,2 tysiąca ofiar. W odwecie siły izraelskie rozpoczęły masową operację zbrojną w Strefie Gazy, w wyniku której zginęło dotąd ponad 73 tysiące Palestyńczyków.
Nadmieńmy, że prowadzona ofensywa Izraela wywołała oburzenie na całym świecie. Liczne organizacje humanitarne oraz eksperci ONZ otwarcie zarzucają Izraelowi celowe atakowanie ludności cywilnej i niszczenie kluczowej infrastruktury, w tym bombardowania szpitali, osiedli mieszkaniowych oraz konwojów z pomocą. Nakładanie odpowiedzialności zbiorowej, odcinanie dostaw wody i żywności oraz niesymetryczny brutalny odwet stanowią bezpośrednie i rażące pogwałcenie IV Konwencji Genewskiej oraz podstawowych norm międzynarodowego prawa humanitarnego.
Ed Sheeran co prawda wygłosił przemówienie - jednak było ono bardzo bezpieczne - czy można nazwać je awaryjną reakcją na konsekwencje, których doświadczył?
Sytuacja w Strefie Gazy jest katastrofalna, nieuzasadniona i nieproporcjonalna. Moje serce pęka na widok skali zniszczeń oraz utraty życia cywilów, w tym dzieci. Nie można też ignorować systemowej niesprawiedliwości, której świadkami jesteśmy na Zachodnim Brzegu. Rozmawiam już z ludźmi o różnych poglądach, by ustalić, jak mogę pomóc ofiarom tych strasznych czasów; słucham i uczę się, bo wciąż wiem za mało
Macklemore i inni artyści odsunęli się od Eda Sheerana. Brytyjczyk próbuje ratować swój wizerunek
Afera rozpoczęła się na początku września, gdy występujący jako support Macklemore wygłosił w New Jersey mowę, w której wspierał wolność Palestyny. Reakcja proizraelskich organizacji doprowadziła do natychmiastowego usunięcia rapera z kolejnych koncertów przez firmę organizującą trasę. Wyrzucenie Macklemore'a wywołało jednak natychmiastowy efekt domina. Z występów u boku gwiazdora w geście solidarności i protestu wycofali się pozostali openerzy: Finneas (brat Billie Eilish), irlandzki singer-songwriter Aaron Rowe oraz duński zespół Lukas Graham. Co więcej, z trasy odszedł nawet irlandzki folkowy zespół Beoga, który dotychczas występował z Edem Sheeranem na każdym koncercie.
Osamotniony wokalista mocno odczuł presję otoczenia oraz falę hejtu. Na jego reakcję trzeba było jednak czekać stosunkowo długo – mniej więcej tyle, ile potrzebował jego zespół ds. pijarowych, żeby się zorientować, że fanów trzeba jakoś ugłaskać. Podczas koncertu w Filadelfii Ed Sheeran wygłosił więc na maksa populistyczne i bezpieczne przemówienie polityczne. Myślicie, że tyle wystarczy, żeby ugasić medialny pożar? A może... mleko już się rozlało i jest na to za późno?