W poniedziałek informowaliśmy o niezręcznej sytuacji, do której doszło na wspólnym koncercie Ushera i Chrisa Browna w Nashville. Na scenę zaproszono jedną z fanek, jednak gdy ten usiłował z nią "flirtować" na scenie, ta po prostu nie reagowała. Jej mina jasno wskazywała, że chyba nie tego się spodziewała.
Nie wydaje mi się, że chce być na scenie, co?
Fanka (?) z koncertu Ushera i Chrisa Browna zabrała głos
Po tym, jak nagranie obiegło media społecznościowe, w komentarzach wybuchła potężna wrzawa. Jedni pisali, że "uraziła jego nabrzmiałe ego", inni z kolei twierdzili, że niepotrzebnie wprowadziła ferment na koncercie i mogła po prostu nie pchać się na scenę. Po fakcie Gabrielle Cheyenne wspominała na Instagramie:
Nie mówią, kto tam będzie! Co miałam zrobić, pójść tam i go przel*cieć? (...) Nie pozwolę, żeby ktoś mnie obrażał. Nie będę udawać, że mnie to nie rusza. Nawet mnie nie znacie! Siedzę cicho i dużo zachowałam dla siebie, ale nie myślcie, że dam się obrażać i to z powodu szansy, której sami nie mieliście.
Natalia Kukulska wspomina głośny konflikt z bratem: "Musiałam milczeć, A MIAŁAM OCHOTĘ KRZYCZEĆ"
Sprawa wciąż generuje sporo komentarzy, więc zaproszenie na wywiad było tylko kwestią czasu. Kobieta wpadła więc na rozmowę z TMZ i potwierdziła, że największym problemem Ushera było to, że nie był Chrisem Brownem i tyle. No cóż, takie już są uroki "łączonych" tras koncertowych.
Poszłam na ten koncert dla Chrisa Browna. Nie mam nic do Ushera. To oczywiste, że przy Chrisie zareagowałabym inaczej. Nie byłabym taka sztywna, czy cokolwiek tam sobie piszą w sieci. Nie miałam na celu zrujnować mu tego momentu.
Jednocześnie przyznała, że faktycznie wylądowała w sekcji dla VIP-ów, ale nikt jej w sumie nie wyjaśnił dlaczego. Potem, jak widać, wszystko stało się jasne. Deklaruje natomiast, że gdyby ktoś jej wcześniej powiedział, że idzie na scenę do Ushera, a nie do Chrisa Browna, to po prostu by odmówiła. Wytyka mu też różnicę wieku:
Słuchałam jego muzyki jeszcze jak byłam małą dziewczynką. Znam jego piosenki, ale chyba mam prawo woleć jednego artystę od drugiego.
Zanim Cheyenne rozmówiła się z tabloidem, ona i jej mama były niezwykle aktywne w sieci i odpierały zarzuty internautów. Młoda kobieta twierdziła, że ludzie ją hejtują, bo są zazdrośni o jej "awans" na koncercie i szansę pokazania się przed szeroką publiką, natomiast jej mama zapewniała, że nikt nie miał do nich pretensji o reakcję Gabrielle.
Żona Ushera i Gabrielle cyknęły sobie fotkę po jej występie na scenie, nie wyglądała na wkurzoną, więc o co wy się burzycie?