Gilon o "wyjazdach sponsorowanych": "Dostałam ciekawą wiadomość. WIEM, NA CZYM POLEGAŁABY TAKA PRACA"

Mogłaby zarobić nawet kilka tysięcy złotych na dzień. "Ta praca polega na rozkładaniu nóg!" - mówi celebrytka.

Wielkie poruszenie w polskiej sieci wywołał artykuł na blogu TagTheSponsor. Opublikowano na nim zapis rozmowy między właścicielką agencji "modelek", a mężczyzną chcącym wynająć grupę kobiet, które miałyby towarzyszyć bogatym szejkom z Emiratów Arabskich. Zamówiona grupa dziewczyn liczy 11 modelek promujących się przez Instagram. Większość z nich to Polki. Za pięciodniowy wyjazd każda z nich miałaby dostać 25 tysięcy dolarów. Ich szefowa – jak wskazuje opublikowany zapis rozmowy - miała zgodzić się, by w ramach tej kwoty klienci mogli sobie pozwolić na liczne zachcianki, m.in. koprofilię, która polega na praktykach seksualnych z wykorzystaniem kału. Kilka z tych dziewczyn znamy z telewizji i "show biznesu".

Chociaż przedstawiona "oferta" to prowokacja, takie "wyjazdy sponsorowane" rzeczywiście się odbywają. Zaproszenie na podobną "wycieczkę" dostała ostatnio Karolina Gilon.

- Dostałam bardzo ciekawą wiadomość na Facebooku. Może jest to podpucha, może realna propozycja, która mnie bardzo obraża i bardzo bym prosiła, żeby takie propozycje więcej w moim kierunku nie padały - powiedziała nam celebrytka.

Przeczytała otrzymaną wiadomość. Propozycja dotyczy udziału w imprezach zamkniętych i wyjazdach zagranicznych do luksusowych kurortów lub udziału w kilkudniowych rejsach na jachcie. - Dyskrecja i bezpieczeństwo gwarantowane. Spotkania raczej niezobowiązujące, ale w grę mógłby wchodzić stały układ. Stawki to kilka tysięcy złotych za dzień - czyta maila uczestniczka Miłości na bogato.

- Nie jestem zainteresowana. To wszystko pięknie jest napisane i przez to niebezpieczne. Uważając się za osobę myślącą oczywiście wiem, na czym polegałaby taka praca. Na pewno nie na tym, żeby ładnie wyglądać, pachnieć i tańczyć, tylko na zwyczajnym rozkładaniu nóg - kwituje Gilon.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą