Joanna Racewicz wspomina tragicznie zmarłego męża: "6049 dni. (...) Najbardziej brakuje głosu za ścianą, okruchów na stole"

Dzień Wszystkich Świętych to dla Joanny Racewicz czas bolesnych wspomnień. Dziennikarka opublikowała w sieci chwytający za serce wpis dedykowany swojemu zmarłemu mężowi, Pawłowi Janeczkowi. Podzieliła się także jego archiwalnym zdjęciem i policzyła dni od tragedii.

Joanny Racewicz wspomina tragicznie zmarłego mężaJoanny Racewicz wspomina tragicznie zmarłego męża
Źródło zdjęć: © Instgaram, KAPIF
Ignacy Węgrzyn

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

1 listopada to szczególny moment w roku, w którym powracają wspomnienia o tych, których nie ma już wśród nas. Dla Joanny Racewicz ten dzień – podobnie jak każda rocznica – wiąże się z powrotem do niewyobrażalnego dramatu. W 2010 roku w katastrofie smoleńskiej zginął jej ukochany mąż, oficer Biura Ochrony Rządu, Paweł Janeczek. Osierocił wówczas ich niespełna dwuletniego synka Igora.

Joanna Racewicz wspomina męża

Mimo upływu lat pamięć o Janeczku wciąż jest żywa, a dziennikarka regularnie daje temu wyraz w swoich mediach społecznościowych. W tegoroczny Dzień Wszystkich Świętych opublikowała na Instagramie niezwykle intymny i poruszający wpis. W poetyckich, pełnych bólu słowach opisała pustkę, jaka towarzyszy jej każdego dnia.

Czas, gdy granica między światami wydaje się topnieć. Jakby była cieniutka jak pergamin. Jakby wystarczyło wyciągnąć rękę, żeby poczuć dobrze znany dotyk. Czas, gdy falą wraca tęsknota za nieobecnością, która nie chce stać się wyłącznie trybem przeszłości – rozpoczęła swój wpis Racewicz.


WIDEO
Joanna Racewicz nie wróci do pracy w telewizji? Ujawnia, co planuje teraz

W dalszej części poruszającego wpisu dziennikarka otworzyła się na temat tego, jak żałoba i nieobecność ukochanego ewoluują z biegiem lat. Choć z czasem ból przestaje być obezwładniający na co dzień, a życie toczy się dalej, to wciąż powraca w najmniej oczekiwanych, z pozoru błahych momentach.

Zwykle nie woła aż tak rozpaczliwie. Nie odbiera oddechu każdego ranka. Chowa się w zwyczajnych dniach. W znajomym geście. W czyimś spojrzeniu. W podobnej chwili, która cofa zegar. W uśmiechu syna, w którym wciąż jesteś. Najbardziej brakuje nie tych wielkich chwil. Tylko najmniejszych. Codziennej obecności. Głosu za ścianą. Okruchów na stole. Tej krzątaniny i rozrzuconych rzeczy. Drobiazgów rzeczywistości. Cudu "dzisiaj". Twojego: "Jestem. Nawet jak mnie nie ma" – wyznała poruszona.

Dopełnieniem tych poruszających słów była relacja, którą dziennikarka opublikowała na swoim InstaStories. Joanna zamieściła tam archiwalne zdjęcie uśmiechniętego męża w domowym zaciszu, podsumowując z bolesną precyzją, że od straty ukochanego minęło już dokładnie 6049 dni.

Poruszający wpis Joanny Racewicz
Poruszający wpis Joanny Racewicz © Instgaram
Joanna Racewicz
Joanna Racewicz © AKPA
 Joanna Racewicz
Joanna Racewicz © AKPA
Joanna Racewicz
Joanna Racewicz © AKPA
Joanna Racewicz
Joanna Racewicz © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą