Zanim Aleksander Kwaśniewski objął urząd głowy państwa w 1995 roku, jego żona z sukcesami odnajdywała się w biznesie, prowadząc własną agencję nieruchomości. Porzuciła jednak karierę zawodową na rzecz pełnienia obowiązków pierwszej damy przez dwie kolejne kadencje. Rola ta nie wiązała się z żadną pensją ze strony państwa, dlatego Jolanta Kwaśniewska przez lata spędzone w Pałacu Prezydenckim sama opłacała swoje składki emerytalne.
WIDEOKuba Badach o emeryturach dla artystów
Jak donoszą tabloidy, dziś jej miesięczne świadczenie wynosi około 3 tysięcy złotych. Do tej kwoty dochodzi dodatkowe 300 złotych świadczenia przyznawanego byłym pierwszym damom na mocy przepisów z 2021 r.
Jolanta Kwaśniewska nie zamierza przestawać pracować. Zdradziła swoje plany
Niskie przelewy sprawiają, że Jolanta Kwaśniewska wciąż chętnie angażuje się w liczne projekty zawodowe. W wywiadzie dla "Super Expressu" była pierwsza dama podzieliła się gorzką refleksją na temat polskiego systemu emerytalnego i wyznała, że zamierza pracować tak długo, jak tylko pozwoli jej na to zdrowie.
Praca do 80. roku życia lub więcej, jeśli będę czuła się na siłach. Bo kto zapracuje na nasze emerytury?
W znacznie bardziej komfortowej sytuacji finansowej znajduje się Aleksander Kwaśniewski. Byłemu prezydentowi Polski przysługuje bowiem tak zwana emerytura prezydencka, stanowiąca 75 procent wynagrodzenia zasadniczego urzędującej głowy państwa. W praktyce oznacza to, że na konto byłego prezydenta co miesiąc trafia ponad 14,2 tysiąca złotych brutto, co daje około 11,7 tysiąca złotych "na rękę". Przepaść w przelewach małżonków jest więc ogromna.