Kelly Clarkson nadal przeżywa śmierć byłego męża. "Jest ZAŁAMANA ze względu na swoje dzieci"
Były mąż Kelly Carkson, Brandon Blackstock, zmarł na początku sierpnia ubiegłego roku. Teraz dziennikarze magazynu "People" dotarli do osoby z otoczenia piosenkarki. Ich źródło przekazało, że wokalistka nadal mierzy się ze stratą.
Latem media obiegła informacja o śmierci Brandona Blackstocka, byłego męża Kelly Clarkson i cenionego menedżera muzycznego. Mężczyzna zmarł 7 sierpnia 2025 roku po trzyletniej walce z nowotworem. Miał zaledwie 48 lat.
Brandon Blackstock zmarł spokojnie 7 sierpnia w swoim domu w Butte w stanie Montana, pod opieką hospicyjną, w otoczeniu rodziny - podawał wówczas magazyn "People".
Wspólne życie Blackstock i Clarkson zdawało się wolne od skandali. Doczekali się dwójki dzieci. W 2014 roku przyszła na świat ich córka, River Rose, a dwa lata później syn - Remington Alexander. W 2020 roku, po 7 latach małżeństwa, wokalistka złożyła pozew rozwodowy. Powodem zakończenia związku miały być "niemożliwe do pogodzenia różnice".
Karolina Gilon o terapii dla par. "Mieliśmy jedną poważniejszą kłótnie"
Kelly Clarkson nadal cierpi z powodu śmierci ojca swoich dzieci
Dziennikarze magazynu "People" dotarli do osoby z otoczenia Kelly Clarkson. Ich informator przekazał, że wokalistka nadal mierzy się ze stratą byłego męża. Równocześnie zaznaczył, że mimo to stara się zapewnić dzieciom poczucie bezpieczeństwa.
Kelly jest oczywiście załamana ze względu na swoje dzieci. Utrata ojca jest dla nich niezwykle bolesna i dezorientująca. Ale ona jest też bardzo twarda. Nie jest osobą, która się poddaje. Patrzy na życie realistycznie i robi wszystko, co w jej mocy, aby zapewnić swoim dzieciom jak największą stabilność i miłość - twierdzi.
Źródło wspomnianego magazynu przekazało również, że wokalistka "skupia się na byciu obecną dla swoich dzieci" i podkreśla, że jest "dobrą matką".