Kolejne doniesienia o perturbacjach w życiu Britney Spears nie napawają jej fanów optymizmem. Trzy tygodnie po pijackim rajdzie, po którym na kilka godzin wylądowała w areszcie, gwiazda popu dobrowolnie zgłosiła się na odwyk, gdzie leczy się z uzależnienia od alkoholu i substancji odurzających. Mówi się, że kilka tygodni przed pijackim rajdem Britney zwolniła trenerów trzeźwości.
Zatrzymanie piosenkarki przez policję było dla jej rodziny sygnałem, by podjąć kolejną próbę interwencji. Synowie artystki złożyli w jej willi wizytę, którą Spears nie omieszkała zresztą pochwalić się w mediach społecznościowych. Pojawiły się nawet pogłoski, jakoby Brit obawiała się więzienia i możliwego powrotu pod kuratelę, co w obliczu piętrzących się problemów przestało już być nierealne.
WIDEOMaffashion wspomina spotkanie z Britney Spears: "Wtedy nikt nie wiedział, w jakim jest stanie"
Były mąż Britney Spears reaguje na decyzję piosenkarki o odwyku
Teraz głos w sprawie zabrał Kevin Federline, z którym Spears była związana w latach 2004–2006 i ma dwoje dzieci. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku tancerz wydał autobiografię, w której twierdził, że przyłapał Britney na wciąganiu kokainy, w czasie, gdy karmiła piersią. W oświadczeniu przekazanym przez jego prawnika, Marka Vincenta Kaplana, Federline odniósł się do sytuacji swojej byłej żony.
Jest świadomy informacji, że Britney zgłosiła się na leczenie – przekazano.
Jak podkreślono, najważniejsze jest dla niego jej zdrowie i bezpieczeństwo.
Cieszy się, że otrzymuje pomoc i że wygląda na to, że była to jej własna decyzja, a nie coś narzuconego przez innych – dodano. Kluczowe jest to, aby zastosowała się do zaleceń leczenia i je ukończyła.
Wcześniej, tuż po zatrzymaniu artystki, prawnik mówił:
Kevin życzy Britney wszystkiego najlepszego i jeśli pomoc jest potrzebna, ma nadzieję, że nie będzie się opierać osobom, które próbują jej pomóc.