O śmierci Jana Frycza poinformował Teatr Narodowy w Warszawie, z którym artysta był związany przez wiele lat. Aktor stworzył dziesiątki niezapomnianych kreacji, budząc zachwyt zarówno na deskach teatrów, jak i na ekranach. Widzowie zapamiętają go m.in. z kultowej roli Daria w serialu "Ślepnąc od świateł", a także z występów w takich produkcjach jak "Pornografia", "Pręgi", "Wielka woda" czy "Chłopaki nie płaczą".
Wiadomość o odejściu Jana Frycza wstrząsnęła środowiskiem artystycznym oraz fanami polskiego kina. Wśród osób, które postanowiły pożegnać wybitnego artystę, znalazł się jego wieloletni, bliski przyjaciel - ceniony krytyk filmowy i teatralny Łukasz Maciejewski. W przejmującym poście opowiedział o relacji, która łączyła ich przez dekady.
WIDEOAlbert Kosiński o ślubie z Olgą Frycz: "NIE JEST TO TERAZ NASZYM PRIORYTETEM"
Łukasz Maciejewski wspomina Jana Frycza. "Głos, uroda męska, inteligencja. Miał wszystko"
Relacja Łukasza Maciejewskiego i Jana Frycza rozpoczęła się w nietypowych okolicznościach, na planie serialu "Sława i chwała". Maciejewski, wówczas student filmoznawstwa, przeprowadził wywiad z cenionym już aktorem.
To było niezwykłe spotkanie - plan serialu "Sława i chwała" Kutza w Krakowie. (....) Pisałem reportaż do "Dziennika Polskiego". Zaskoczony tym planem, zaskoczony Kutzem (że przeklinał), podszedłem do Jana Frycza, do pana Frycza, z dyktafonem. I, rzecz zupełnie nadzwyczajna, po minucie, dwóch, wiedziałem, i on też to wiedział, że się zaprzyjaźnimy, i że będzie to przyjaźń na całe życie już. To się nie zdarza, to się nam zdarzyło. Tak było.
Maciejewski wspomina, że był zachwycony warsztatem Jana Frycza. Wspominał jego talent i wybuch kariery, mądrość i piękno, a także stosunek do show-biznesu i liczne hobby znanego aktora.
Kiedy zobaczyłem go w teatrze, u Lupy - w "Lunatykach", w "Braciach Karamazow", nie wierzyłem, że to jest w ogóle możliwe. Że tak można. Że to także jest aktorstwo. Gruboskórny najcieńszą delikatnością. Głos, uroda męska, inteligencja. Miał wszystko. Byłem świadkiem wybuchu jego kariery filmowej, telewizyjnej. Status gwiazdy, ale zawsze obok. Nie udzielał się, nie chciał. Osobny tak bardzo, jak tylko się dało. Konstruował modele statków, puszczał samoloty na wietrze, zabierał mnie czasami
Relacja Jana Frycza i Łukasza Maciejewskiego trwała latami i przez cały ten czas wyglądała bardzo różnie - czasem była intensywna i polegała na spotkaniach - w małym krakowskim mieszkanku na Kazimierzu, spacerach na krakowskich Błoniach, czasem ograniczała się do telefonicznych rozmów, krótkich i zdawkowych lub długich i wymagających. Maciejewski przyznał, że przyjaźń z Fryczem nie zawsze była prosta.
Janek nie był łatwym człowiekiem. Potrafił być dotkliwy, nie zawsze go rozumiałem, nie zawsze potrafiłem sprostać jego gwałtowności, walczył ze słabościami, i nie tylko tę długą chorobę mam na myśli, ale myślę, że dzięki temu właśnie był tak bardzo ludzki. Człowiek. Człowiek i artysta.
Jan Frycz na koniec "odnalazł spokój"
Ostatnie lata życia aktora upłynęły pod znakiem niepokoju i walki z chorobą, o której Jan Frycz nie chciał otwarcie mówić.
Po spektaklu "Snu nocy letniej" dowiedziałem się, że nie uczestniczy w próbach "Orestei" Percevala. Szpital. Domyśliłem się, czym to się może skończyć. Dzwoniłem ze Świnoujścia, nie odbierał. Czułem niepokój. Nie tylko intuicja.
Krytyk wspomina trudną rozmowę z lutego tego roku, którą zapamięta na całe życie jako ich głębokie pożegnanie. Szczególnie poruszające są słowa, jakie wybitny aktor skierował do przyjaciela niedługo po jego urodzinach w marcu. Mimo świadomości upływającego czasu, Jan Frycz odnalazł w sobie cichą pogodę ducha:
Po moich urodzinach, w marcu, urodzinach z Janka udziałem, zadzwonił do mnie i powiedział coś, co właśnie sobie przypomniałem: "Łukaszu, ja się zmieniłem. Ja już wiem, że trzeba być wdzięcznym. I jestem wdzięczny za wszystko, za każdy dzień. Że było tak różnie w moim życiu, ale w końcu odnalazłem spokój. Jestem spokojny. Wiem, że trwa wielkie odliczanie. Ale czuję spokój, jakiego nigdy wcześniej nie zaznałem".
Łukasz Maciejewski podkreślił, że aktor był dla niego niesamowicie bliską osobą.
Jan Frycz był dla mnie kimś ważniejszym niż praca, niż zawód, niż satysfakcje zawodowe. Był przyjacielem. Na taką przyjaźń trzeba sobie zasłużyć