Powrót ekipy "Rancza" do pracy nad nowymi odcinkami ponownie skierował uwagę na relacje między Magdaleną Waligórską-Lisiecką a Arkadiuszem Naderem. Oboje grali w serialu małżeństwo, jednak poza kamerą ich spór od lat jest opisywany w mediach. Według relacji aktorki podczas jednego ze spektakli Nader i jego koledzy mieli zrobić jej "kawał", wyświetlając film pornograficzny. Wcześniej Waligórska-Lisiecka oskarżała ekranowego partnera oraz kilka innych osób o molestowanie seksualne.
Z kolei w doniesieniach dotyczących drugiej strony konfliktu pojawiała się informacja, że Nader miał być poszkodowany w sprawie określanej jako "napaść ze współudziałem" odtwórczyni roli Violetki. Aktor twierdził w rozmowach z mediami, że został obrażony przez Waligórską, a następnie zaatakowany przez jej partnera, Mateusza Lisieckiego. Ostatecznie sprawa dotycząca domniemanego pobicia została umorzona.
WIDEOCezary Żak ujawnia kulisy wizyty Donalda Tuska na planie "Rancza"
Magdalena Waligórska-Lisiecka o grze z Arkadiuszem Naderem
Tymczasem aktorzy wrócili na plan "Rancza", by nagrać sześć nowych odcinków serialu dla TVP, co sprawiło, że temat ich dawnego sporu znów stał się szeroko komentowany. W rozmowie z reporterką Jastrząb Post 45-letnia aktorka została zapytana o to, jak wygląda praca w produkcji z kimś, z kim pozostaje w konflikcie prywatnie. Na pytanie odpowiedziała krótko:
Nie było takiej sytuacji, nie gram z tym panem. Nasze postaci w scenariuszu się nie spotykają.
W materiale wideo Jastrząb Post aktorka przyznała z kwaśną miną, że taki układ pracy jest dla niej satysfakcjonujący.
Współczujecie jej?