Maja Sablewska wyznaje: "Nie lubię rozmawiać o tatuażach, to jak rozmowa o seksie"

"Kiedyś jeździłam za granicę kupować ciuchy, teraz jeżdżę robić tatuaże. Jestem uzależniona, ale to najzdrowsze uzależnienie jakie znam".

Sześć lat temu Maja Sablewska postanawiła zrezygnować z posady menadżerki gwiazd i sama została celebrytką. Od momentu rozstania z Wojtkiem Mazolewskim postanowiła skupić się na swojej kobiecości. Za sprawą nowej diety znów zmieniła się jej twarz, a konkretnie bardziej naciągnęła i nieco odmłodziła. Od kilku miesięcy zapewnia w wywiadach, że przeżywa najlepszy okres w życiu.

Niedawno w udzielonym wywiadzie przyznała się do ostrzykiwania. Zaznaczyła, że z zabiegów korzystała tylko "eksperymentalnie". Jednak eksperyment nie całkiem się udał, bo Maja uzależniła się od zabiegów do tego stopnia, że musiała zapisać się na terapię.

Celebrytka nie tylko jest uzależniona od zabiegów medycyny estetyczne, podobny problem ma z tatuażami:

Nie lubię rozmawiać o tatuażach, bo to jak rozmowa o seksie. Trafiłam na świetną artystkę, to jest cudowne doświadczenie. Kiedyś jeździłam za granicę kupować ciuchy, teraz jeżdżę robić tatuaże. Jestem uzależniona, ale to najzdrowsze uzależnienie jakie znam.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą