Marcin Prokop chciał polecić kobiecie niegdyś uzależnionej od leków… syrop na kaszel. Wyszło "śmiesznie"?
We wtorkowym wydaniu "Dzień dobry TVN" poruszono temat uzależnienia od leków zawierających kodeinę. Współprowadzący program Marcin Prokop nie omieszkał pozwolić sobie na mały żart, który nie przystawał do okoliczności rozmowy.
Telewizja na żywo rządzi się swoimi prawami, a poranne programy śniadaniowe są tego najlepszym przykładem. Tu wszystko dzieje się bez dubli, bez montażu, bez możliwości cofnięcia czasu. Choć za kulisami pracuje cały sztab ludzi, a scenariusz jest dopięty na ostatni guzik, wystarczy chwila nieuwagi, by w studiu zrobiło się naprawdę gorąco.
Czasem źródłem zamieszania są czynniki zewnętrzne jak, technika czy niespodziewane zachowanie zaproszonego gościa. Innym razem to sami prowadzący, którzy w ferworze rozmowy pokuszą się o zbyt szczerą uwagę, nieopatrzny komentarz czy też żart, który wymknie się spod kontroli.
ZOBACZ TAKŻE: Wpadka w "Pytaniu na Śniadanie". Na Facebooku śniadaniówki zapytano o... JEDZENIE DZIECKA przy bajkach
Edward Miszczak o wolności mediów
Wtorkowe wydanie programu "Dzień dobry TVN" poprowadzili Marcin Prokop i Dorota Wellman. Jednym z tematów był problem uzależnień od leków zawierających kodeinę, czyli substancję pozyskiwaną z opium i będącą pochodną morfiny. W studiu pojawili się Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny, oraz pani Magda, która przed laty zmagała się z uzależnieniem od syropu na kaszel z dodatkiem tej substancji.
Skandaliczny żart Marcina Prokopa
Pani Magda szczerze wróciła wspomnieniami do trudnych doświadczeń z czasów nastoletnich. Przyznała, że w uzależnienie wpadła już jako 13-latka. Początkowo sięgała po alkohol, który z czasem przestał jej wystarczać. Wtedy zaczęła nadużywać syropów na kaszel zawierających kodeinę, a później także innych substancji psychoaktywnych.
ZOBACZ TAKŻE: Skolim zapewnia, że nie jest "ćpunem i pijakiem": "Ja lubię mocne alkohole, dwa kieliszeczki sobie strzelę i TO TYLE"
Prowadzący format starali się prowadzić rozmowę w sposób uważny, jednak w pewnym momencie atmosfera w studiu niespodziewanie się zmieniła. Gdy pani Magda zakasłała i przeprosiła widzów, Marcin Prokop pozwolił sobie na żartobliwy komentarz, który wielu mogło uznać za niestosowny.
Znam pewien lek na kaszel, ale nie polecam – rzucił, nawiązując do omawianego wątku.
Gościni jedynie delikatnie się uśmiechnęła, nie komentując słów prowadzącego, podobnie jak pozostali obecni w studiu. Trudno jednak nie zauważyć, że żart był wyjątkowo nietaktowny, zwłaszcza w kontekście doświadczeń pani Magdy.
Przesadził?