Trzeci odcinek najnowszej edycji "Tańca z Gwiazdami" upłynął pod znakiem cekinów, piór i... największych szlagierów Maryli Rodowicz. Producenci Polsatu postanowili zrobić widzom nie lada niespodziankę i zaprosili legendarną wokalistkę do oceny tanecznych popisów. Diwa czuła się w studiu jak ryba w wodzie – sypała anegdotami z rękawa, przy okazji sprytnie ogłosiła nową trasę koncertową na 2027 r. i generalnie przyjęła strategię "dobrej cioci". Królowa estrady na lewo i prawo szastała "dziesiątkami".
Sielankowa atmosfera prysła jednak w momencie, gdy na parkiecie pojawił się Dominik Rupiński. Influencer, który na co dzień rozgrzewa do czerwoności serca nastolatek na TikToku, tym razem musiał zderzyć się z chłodniejszym przyjęciem. Z niewyjaśnionych w pierwszej chwili przyczyn niezwykle szczodra tego wieczoru Maryla postanowiła wyciągnąć tabliczkę z "zaledwie" dziewiątką. Jak można się było domyślić, w sieci momentalnie rozpętało się istne piekło. Oddana armia fanów młodego celebryty zalała internet falą oburzenia, zastanawiając się głośno, czym ich idol aż tak bardzo podpadł ikonie polskiej muzyki.
WIDEOTak to wygląda od kulis. Maryla Rodowicz zaśpiewała na otwarciu "Tańca z Gwiazdami". Udany występ? (WIDEO)
Maryla Rodowicz tłumaczy się z dziewiątki dla Dominika Rupińskiego
Afera urosła do takich rozmiarów, że sama zainteresowana uznała, iż czas najwyższy ugasić ten pożar. Wokalistka wprost wyznała, że to produkcja narzuciła jej określoną rolę.
Ja chciałam bardzo różnicować moje oceny, ale powiedziano mi, że mam być tą dobrą, która ma otulać wszystkich, a nie być surowa. No, dziesiątki, ewentualnie dziewiątka. No więc raz się odważyłam i dałam dziewiątkę. Oni są od tego, żeby dać dwójki i trójki, więc zabroniono mi po prostu i byłam tą dobrą - wytłumaczyła rozbrajająco w rozmowie z "Faktem" Maryla Rodowicz.