Joanna Opozda obruszyła się na psychologa, który rozprawiał o dzieciach i wchodzeniu w NOWĄ relację: "Zasugerował, że jestem TOKSYCZNĄ matką"

Kamil Kozłowski
Joanna Opozda jest wzburzona wypowiedzią Piotra MosakaJoanna Opozda jest wzburzona wypowiedzią Piotra Mosaka
Źródło zdjęć: © AKPA, YouTube

Znany psycholog Piotr Mosak pokusił się o publiczne rozważania na temat budowania relacji po rozstaniu, z których wynikało, że stawianie pociech na pierwszym miejscu może zwiastować brak gotowości na nowy związek. Joanna Opozda, która samodzielnie wychowuje syna, nie wytrzymała. Opublikowała w sieci potężny elaborat, w którym bez owijania w bawełnę rozliczyła się z autorem szkodliwej, jej zdaniem, teorii.

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Piotr Mosak – psychoterapeuta doskonale kojarzony m.in. z programem "Ślub od pierwszego wejrzenia" – przyjął zaproszenie do podcastu "Esencja". Podczas rozmowy o patchworkowych rodzinach ekspert pochylił się nad tematem hierarchii w związku i rzucił tezę, że jeśli dzieci są bezwzględnie najważniejsze dla wchodzącego w nową relację rodzica, może to oznaczać, że nie dojrzał on jeszcze do budowania więzi z nowym partnerem. Szczególnie ubodło to Joannę Opozdę, która od narodzin 4-letniego dziś Vincenta nie ukrywa, że syn jest dla niej absolutnym centrum wszechświata.

To jest tak słabe. Jak można gadać takie bzdury i to publicznie?! Co to w ogóle za porównanie?! To są zupełnie inne rodzaje miłości. A mój syn zawsze będzie u mnie na pierwszym miejscu, jest poza skalą

– grzmiała na swoich profilach.

Na pojedynczym komentarzu jednak się nie skończyło. Poruszona do żywego aktorka postanowiła wyłożyć swoje racje w obszernym, wieloczęściowym oświadczeniu na InstaStories. Już na wstępie zarzuciła terapeutom posiłkowanie się akademickimi teoriami bez zrozumienia realiów.

Pewien zupełnie nieznany mi psychoterapeuta postanowił publicznie ocenić moje macierzyństwo na podstawie kilku zdań w internecie. Zasugerował, że jestem toksyczną matką, ponieważ powiedziałam, że mój czteroletni syn jest dla mnie najważniejszy. Oczywiście nie zabrakło Freuda, Fromma, narcyzmu i całej gamy psychologicznych teorii. Wszystko dlatego, że nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że to partner, a nie dziecko, powinien zajmować pierwsze miejsce w życiu kobiety

– zaczęła swój wywód.

WIDEO
Joanna Opozda i Antoni Królikowski spotkali się w sądzie! Oto co działo się na rozprawie rozwodowej

Joanna Opozda nie puściła płazem opinii psychologa

Aktorka zwróciła uwagę na ponure zjawisko społeczne. Z jej obserwacji wynika, że rodzice zaślepieni nowymi partnerami nierzadko spychają dzieci na dalszy tor.

Ostatnio coraz częściej czytam o dramatycznych historiach dzieci zaniedbywanych przez rodziców pochłoniętych nowymi związkami. (...) I właśnie w takich czasach słyszymy od osób powołujących się na autorytet psychologii, że to partner powinien być najważniejszy, a nie dziecko? Przepraszam bardzo, ale dla mnie to jest jakiś absurd. Mam czteroletniego syna. Czteroletniego, nie czterdziestoletniego

– argumentowała.

W kolejnych kadrach Joanna Opozda przeszła do bezlitosnej rozprawy z mężczyznami, którzy wchodząc do nowej rodziny, domagają się priorytetowego traktowania kosztem dziecka.

Moim zdaniem dorosły, dojrzały mężczyzna nie powinien oczekiwać, że będzie konkurował z czterolatkiem o miłość jego matki. (...) Nie potrzebuje kobiety, która będzie mu zastępowała matkę, ani nie powinien rywalizować z przedszkolakiem o pierwsze miejsce w jej życiu. I tak, jeśli moje dziecko będzie miało 40 stopni gorączki, nie pójdę na romantyczną kolację z facetem. Nie będę też zastanawiać się, czy dorosły chłop dostał obiad, kiedy moje dziecko mnie potrzebuje. Wybaczcie, ale on ma dwie ręce i naprawdę może zrobić sobie kanapkę

– kontynuowała wypowiedź.

38-latka użyła skrajnego porównania, pytając retorycznie, kogo matka ratowałaby z żywiołu ognia.

Gdyby w płonącym budynku znajdowali się mój partner i mój czteroletni syn, zgadnijcie, do kogo pobiegłabym najpierw? Tak, do mojego dziecka. Szokujące, prawda? Matka chce w pierwszej kolejności ratować własne, bezbronne dziecko. Doprawdy, materiał na poważną diagnozę

– napisała w kpiącym tonie.

Dla Opozdy miłość partnerska i macierzyńska to dwa różne światy, a dojrzały związek nie powinien być polem bitwy. Jak przyznała, "miłość nie jest konkursem, w którym czterolatek musi przegrać z dorosłym facetem, żeby związek można było uznać za zdrowy". Pod koniec wpisu aktorka nie odmówiła sobie wbicia potężnej szpili, zarówno w kierunku internetowych moralizatorów, jak i ojców uchylających się od rodzicielskich obowiązków.

Chętnie posłuchałabym równie stanowczych wypowiedzi na temat ojców, którzy porzucają dzieci, nie uczestniczą w ich wychowaniu i uchylają się od odpowiedzialności. Bo jakoś łatwiej oceniać kobietę, która każdego dnia zajmuje się swoim dzieckiem, niż rozliczać dorosłych mężczyzn, którzy od tej odpowiedzialności uciekają

– dodała wymownie.

Joanna Opozda zamknęła swój manifest twardym podsumowaniem.

Nie zamierzam za to przepraszać. Nie zamierzam też udowadniać, że jestem zdolna do stworzenia zdrowego związku, odsuwając swoje dziecko na drugi plan

– spostrzegła.

Myślicie, że poszło w pięty adresatom jej wypowiedzi?

Piotr Mosak
Piotr Mosak © AKPA | Jacek Kurnikowski
Joanna Opozda
Joanna Opozda © AKPA | Jacek Kurnikowski
Joanna Opozda
Joanna Opozda © AKPA | Jacek Kurnikowski
Joanna Opozda z synem
Joanna Opozda z synem © Instagram
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą