Jeszcze w maju tego roku Michał Wiśniewski świętował gigantyczny sukces. Sąd Apelacyjny uniewinnił go od zarzutu wyłudzenia 2,8 miliona złotych ze SKOK-u Wołomin. Widmo 1,5 roku odsiadki i 80 tysięcy złotych grzywny, na które skazano go w pierwszej instancji, wydawało się już tylko złym wspomnieniem.
Bardzo się cieszę. Mogę powiedzieć, że skaczę z radości, bo to są emocje z ostatnich pięciu lat, które się zbierały, więc cieszę się, że to się skończyło. Nikt mi tego czasu już nie zwróci
WIDEOSprawdziliśmy, czy Polacy rozpoznają wszystkie żony Wiśniewskiego. "Szkoda małżeństwa, ale czego się spodziewać..." (WIDEO)P
Michał Wiśniewski jednak trafi do więzienia? Nowy ruch prokuratury
Wygląda jednak na to, że to nie koniec tej historii. 7 sierpnia Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga złożyła wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego. Śledczy twierdzą, że sąd ułaskawiający gwiazdora pominął kluczowe dowody obciążające i oparł decyzję na domniemaniach, a nie faktach. Chcą, aby cała sprawa ruszyła od nowa.
Sąd apelacyjny pominął kluczowe, obciążające dowody, które zgromadziła prokuratura. W toku postępowania sąd nie wyjaśnił też, jakie konkretnie błędy popełnił sąd I instancji, skazując oskarżonego na więzienie, jak również nie wykazał, dlaczego uznał za zasadne argumenty obrony
Przypomnijmy: poszło o pożyczkę z 2006 r. na udziały w klubie nocnym. Wiśniewski zadeklarował wtedy 125 tys. zł miesięcznych dochodów, choć - zdaniem prokuratury - tonął już w długach. Sąd drugiej instancji uznał, że muzyk nie okłamał instytucji, bo miał nieruchomości na zabezpieczenie, a jego zarobki były po prostu nieregularne.