Łukasz Litewka zginął tragicznie 23 kwietnia br. w wyniku wypadku drogowego, do którego doszło w Dąbrowie Górniczej. Jego partnerka życiowa, Natalia Bacławska, która jeszcze do niedawna stroniła od rozmów z mediami, zgodziła się ostatnio na rozmowy z "Faktem" i "Gazetą Wyborczą". Teraz z kolei pojawiła się także w podcaście Żurnalisty. W trakcie rozmowy wróciła m.in. do tragicznych wydarzeń oraz zachowania kierowcy samochodu uczestniczącego w zdarzeniu.
Mówiąc o mężczyźnie, który miał doprowadzić do śmiertelnego wypadku, kobieta nie kryła emocji i oburzenia jego zachowaniem oraz reakcjami, jakie - w jej ocenie - towarzyszyły całej sprawie. Zaznaczyła, że jej zdaniem w takiej sytuacji naturalnymi reakcjami powinny być okazanie skruchy oraz kontakt z rodziną i bliskimi osoby, która zginęła. Tak się jednak według niej nie stało.
WIDEOTak wyglądał pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Tak przebiegł ostatni wieczór Łukasza Litewki przed tragiczną śmiercią
Podczas rozmowy z podcasterem Natalia wróciła pamięcią do ostatniego wieczoru przed tragicznym zdarzeniem, które rzuciło się cieniem na jej dalsze życie. Była partnerka wspomina, że Łukasz był poddenerwowany, co miało związek z pracą. Mimo to kolacja upłynęła w miłej atmosferze, a potem położyli się do łóżka.
Wieczór przed 23 kwietnia. Zjedliśmy normalnie kolację - mówiła Bacławska. Porozmawialiśmy ze sobą. Łukasz był dość mocno nerwowy tego wieczoru, bo zrobił zrzutkę, która finalnie nie ujrzała światła dziennego. Po kolacji położyliśmy się do łóżka. Łukasz przed snem zawsze włączał filmy przyrodnicze. Oglądaliśmy sobie ten film, daliśmy sobie buziaczka.
Następnego dnia jak się obudziłam, jego już nie było, bo miał spotkanie rano. Jak ja wróciłam do domu, zastałam samochód. Weszłam do domu, ogarnęłam się i wyszłam do pracy. A później wiadomo, co już było - dodała.