Nie żyje James Burrows. Reżysera "Przyjaciół" żegnają gwiazdy serialu
W wieku 85 lat zmarł James Burrows, legendarny reżyser telewizyjny związany m.in. z "Przyjaciółmi", "Zdrówkiem", "Frasierem" i "Will & Grace". Smutną wiadomość potwierdziła jego rodzina, a gwiazdy "Przyjaciół" pożegnały go w poruszających wpisach.
James Burrows był jednym z tych twórców, których widzowie nie zawsze kojarzą z nazwiska, choć bez jego pracy popkultura wyglądałaby zupełnie inaczej. Przez ponad pięć dekad stał za kamerą największych amerykańskich sitcomów, reżyserując ponad tysiąc odcinków. Zdobył 11 statuetek Emmy i zapisał się w historii branży jako człowiek, który pomógł zdefiniować format współczesnej komedii telewizyjnej.
Zobacz też: Tragiczne kulisy śmierci Daveigh Chase. Przez ostatnie miesiące bliscy szukali jej wśród osób bezdomnych
Dla fanów "Przyjaciół" Burrows był szczególnie ważną postacią. To on wyreżyserował pilota oraz kluczowe pierwsze odcinki produkcji, pomagając zbudować i uchwycić chemię między szóstką bohaterów, która później stała się znakiem rozpoznawczym serialu. W jego imponującym dorobku znalazły się również takie tytuły jak "Taxi", "Zdrówko", "Teoria wielkiego podrywu" czy "Will i Grace".
Śmierć męża Joanny Senyszyn była dla niej ciosem: "KAMPANIA BYŁA TERAPIĄ"
Serialowi Ross i Joey żegnają Jamesa Burrowsa
Po śmierci reżysera poruszające słowa w mediach społecznościowych zamieścili aktorzy, którzy znali Burrowsa z planu "Przyjaciół".
Jimmy, słowa nie są w stanie opisać, jaki wpływ wywarłeś na nas i wszystkich, którzy mieli szczęście cię poznać. Jesteś prawdziwą ikoną na wielu płaszczyznach. Wszystkiego najlepszego w twoim kolejnym projekcie. Będzie nam Cię brakowało. Niech Bóg cię błogosławi - napisał Matt LeBlanc, czyli serialowy Joey Tribbiani.
Jimmy Burrows wydobywał to, co najlepsze w każdym aktorze, z którym kiedykolwiek pracował i podnosił na wyższy poziom każdy spektakl, który reżyserował, czyniąc go zabawniejszym i bardziej wzruszającym, niż ktokolwiek się spodziewał. Jego ciepło, pokora i hojność sprawiły, że czuliśmy się bezpiecznie, jak rodzina, i jestem pewien, że nie byliśmy jedyną obsadą, która tak się czuła. Dbał o nas zarówno przed kamerą, jak i poza nią. Stał się dla mnie i jestem pewien, że dla innych również, kimś w rodzaju ojca. Ojcowski w najlepszym tego słowa znaczeniu: kochający, mądry, dodający otuchy, wymagający, pouczający, cierpliwy, inspirujący, zabawny - a w najlepsze dni, jak sądzę, nawet dumny. Tysiące scenarzystów, aktorów, producentów, członków ekipy i dyrektorów stacji telewizyjnych ma na zawsze szczęście, że mogli być z nim na planie zdjęciowym, obserwować go przy pracy i uczyć się od jego niezrównanego talentu. Jimmy, już za tobą tęsknię i jestem ci na zawsze wdzięczny. Dziękuję, że byłeś tak wspaniałym reżyserem, mentorem i przyjacielem - wspominał poruszony David Schwimmer, odtwórca roli Rossa Gellera w "Przyjaciołach".
Reżyser "Przyjaciół" nie żyje. Poruszające słowa rodziny
Rodzina Burrowsa przekazała, że reżyser odszedł 19 czerwca, otoczony najbliższymi. W oficjalnym oświadczeniu podkreślono nie tylko jego imponujący dorobek, ale też szczególne podejście do komedii.
Burrows wiedział, że dobra komedia to nie tylko śmiech. To także człowieczeństwo, więź i prawda. Ta świadomość stała się fundamentem kariery, która na zawsze zmieniła telewizję. Jego wpływ będzie odczuwalny przez kolejne pokolenia dzięki niezliczonym artystom, których inspirował, historiom, w których tworzeniu uczestniczył, i milionom ludzi, których życie rozświetlił swoją pracą - czytamy w oświadczeniu. Pozostawił ukochaną żonę Debbie, cztery córki i siedmioro wnucząt. Będzie nam go bardzo brakowało, ale na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Myślami jesteśmy z Debbie, jego dziećmi i wnukami, rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami oraz wszystkimi, których życie odmienił. Niech jego pamięć będzie błogosławieństwem - zakończyli bliscy Jamesa Burrowsa.