Jimmy Burrows wydobywał to, co najlepsze w każdym aktorze, z którym kiedykolwiek pracował i podnosił na wyższy poziom każdy spektakl, który reżyserował, czyniąc go zabawniejszym i bardziej wzruszającym, niż ktokolwiek się spodziewał. Jego ciepło, pokora i hojność sprawiły, że czuliśmy się bezpiecznie, jak rodzina, i jestem pewien, że nie byliśmy jedyną obsadą, która tak się czuła. Dbał o nas zarówno przed kamerą, jak i poza nią. Stał się dla mnie i jestem pewien, że dla innych również, kimś w rodzaju ojca. Ojcowski w najlepszym tego słowa znaczeniu: kochający, mądry, dodający otuchy, wymagający, pouczający, cierpliwy, inspirujący, zabawny - a w najlepsze dni, jak sądzę, nawet dumny. Tysiące scenarzystów, aktorów, producentów, członków ekipy i dyrektorów stacji telewizyjnych ma na zawsze szczęście, że mogli być z nim na planie zdjęciowym, obserwować go przy pracy i uczyć się od jego niezrównanego talentu. Jimmy, już za tobą tęsknię i jestem ci na zawsze wdzięczny. Dziękuję, że byłeś tak wspaniałym reżyserem, mentorem i przyjacielem - wspominał poruszony David Schwimmer, odtwórca roli Rossa Gellera w "Przyjaciołach".