Krzysztof Gojdź chwali się luksusowym życiem w USA, a w papierach figuruje jako BEZROBOTNY. "Nie zarabiam na klinikach w domach gwiazd. Robię to z przyjemności"

Redakcja "Faktu" dotarła do dokumentów, z których wynika, że Krzysztof Gojdź podpisał pod przysięgą oświadczenie, że jest w USA bezrobotny, nie osiąga żadnych dochodów i ma długi. Celebryta już zabrał głos w tej sprawie.

Krzysztof Gojdź oświadczył przed sądem w USA, że jest bezrobotnyKrzysztof Gojdź oświadczył przed sądem w USA, że jest bezrobotny
Źródło zdjęć: © KAPIF
Venus

Krzysztof Gojdź od lat buduje wokół siebie narrację człowieka sukcesu. Lekarz medycyny estetycznej chętnie chwali się w sieci luksusowymi podróżami, wystawnym życiem i współpracą z gwiazdami - zarówno w Polsce, jak i w Hollywood. Okazuje się jednak, że codzienność pokazywana na Instagramie może drastycznie różnić się od rzeczywistości.

Redakcja "Faktu" dotarła do akt sprawy rozwodowej chirurga w Miami. Oświadczenie majątkowe, które złożył pod przysięgą, okazało się zaskakujące. 8 kwietnia b.r. celebryta zadeklarował przed sądem, że obecnie nie mieszka w Stanach, nie posiada firm ani dochodów w USA z powodu zobowiązań finansowych i zadłużenia. Zapewnił tym samym, że podejmie pracę, gdy tylko będzie to możliwe.

Krzysztof Gojdź ujawnia, co wie na temat Justina Biebera. Ma kontakt z Hailey?

Krzysztof Gojdź oświadczył przed sądem w USA, że jest bezrobotny. Teraz zabrał głos

Jak to możliwe, skoro jeszcze pod koniec marca Gojdź dumnie ogłaszał na Instagramie sprzedaż swoich klinik w Beverly Hills, Nowym Jorku czy Chicago i chwalił się tworzeniem prywatnych SPA w domach amerykańskich milionerów? Gojdź w rozmowie z "Faktem" twierdzi, że zamknął już tamten etap, a dla bogatych klientów pracuje... za darmo.

Od marca tego roku absolutnie nie świadczę żadnych usług, a w Stanach byłem w marcu dosłownie na kilka dni, aby spotkać się w sądzie z moim stalkerem. (...) Jeżeli pytasz mnie, czy zarabiam na otwieraniu prywatnych klinik w domach gwiazd, odpowiedź brzmi: nie, nie zarabiam, bo robię to z czystej przyjemności i chęci poznania danej gwiazdy, z którą decyduję się na współpracę.

Oświadczenie majątkowe Gojdzia. Tak zmieniła się jego sytuacja finansowa

Wszystkie te finansowe rewelacje ujrzały światło dzienne przy okazji burzliwego procesu rozwodowego lekarza z Marcinem Roznowskim. Panowie pobrali się w Miami Beach w 2019 r., jednak ich relacja szybko się zakończyła, a dziś dawni partnerzy wysuwają wobec siebie poważne zarzuty. Krzysztof Gojdź w swoich wypowiedziach twierdzi, że ślub miał być jedynie przysługą, która miała pomóc znajomemu w zdobyciu amerykańskiej zielonej karty. Obecnie publicznie nazywa byłego partnera "stalkerem" i zarzuca mu szantaż. Z kolei druga strona odpiera te ataki - Roznowski wprost oskarża chirurga o kłamstwa i przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.

Pozew o rozwód trafił do sądu w Miami w lutym tego roku, a rozprawę wyznaczono na 30 lipca. Z ujawnionych przez "Fakt" oświadczeń majątkowych z 2019 r. wynika, że Gojdź wchodził w ten związek z pokaźnym majątkiem (dom, cztery apartamenty w Warszawie, działka w Zakopanem i udziały w klinikach), podczas gdy Roznowski nie wykazywał wówczas żadnych dochodów ani dóbr.

Krzysztof Gojdź twierdzi, że nie jest zadłużony. Niedawno oświadczał przed sądem inaczej

W najnowszych papierach z 8 kwietnia br. sytuacja finansowa Gojdzia wygląda jednak zgoła inaczej. Lekarz wpisał tam status bezrobotnego, brak dochodów w USA oraz długi - w tym pożyczki u osób prywatnych. W rozmowie z mediami celebryta zapewnia jednak, że żadnych poważnych problemów finansowych nie ma, a jego jedyne zobowiązanie to standardowy za oceanem kredyt na dom w Miami Beach.

Obecnie nie mam absolutnie żadnego zadłużenia. Mam jedynie mały kredyt hipoteczny, ok. 450 tys. dol., ale w Stanach Zjednoczonych nawet multimiliarder ma hipotekę, żeby budować sobie zdolność kredytową. Natomiast nie będę mówił, czy i ile mam domów, czy apartamentów. Cokolwiek powiem, to zostanie zmanipulowane przez portale plotkarskie

Krzysztof Gojdź rozprawia o zmęczeniu dotychczasowym stylem życia

W aktach sprawy wciąż widnieją też dwa luksusowe auta: Ferrari oraz Range Rover. Choć Gojdź pod przysięgą deklaruje brak dochodów w USA i zobowiązania finansowe, to w rozmowie z mediami zapewnia, że samochody są już całkowicie spłacone. Twierdzi przy tym, że... nie są mu one potrzebne i rozważa ich oddanie, ponieważ zmęczył się dotychczasowym stylem życia i chce ograniczyć konsumpcjonizm.

Tak, był czas, kiedy byłem w stanie zarobić 100 tys. dol. w weekend, nie w jeden dzień jak przekłamują media, ale mi nie zależy na pieniądzach, na życiu na super wysokim poziomie. Teraz chcę mieć spokojne, dostatnie życie i takie właśnie prowadzę. (...) Kilka miesięcy temu zakończyłem swoją pracę zawodową. Sprzedałem kliniki (...). Dziś nie jestem już właścicielem tych klinik oraz nie czerpie żadnego zysku z ich działalności. Teraz po kilkudziesięciu latach ciężkiej pracy czas na odpoczynek

Celebryta w rozmowie z "Faktem" - nie wiedzieć czemu - mówił o sobie w trzeciej osobie i snuje plany na przyszłość, w których pieniądze nie grają już głównej roli.

Krzysztof Gojdź chce mieć fajne, skromne, ciekawe życie i nie interesuje go kolejna rezydencja, kolejny samochód czy kolejny milion dolarów. (...) Krzysztof Gojdź obecnie spędza przyjemnie czas w Polsce i tu rozwija swój nowy biznes. Krzysztof Gojdź rozważa teraz dwa scenariusze: mieszkać w Stanach Zjednoczonych lub mieszkać w Europie, Kolumbii albo Australii, bo może sobie pozwolić na to, żeby mieszkać, gdzie tylko chce na świecie.

Trudno nie zauważyć, że rozdźwięk między kreowanym przez Krzysztofa Gojdzia w mediach wizerunkiem a faktami, które powoli wychodzą na jaw staje się coraz większy.

Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź © KAPIF
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź © KAPIF
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź © KAPIF
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź © KAPIF
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź © KAPIF
Krzysztof Gojdź
Krzysztof Gojdź © KAPIF
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą