Aleksandra Sarna zasłynęła za sprawą "Rozmów w toku" Ewy Drzyzgi. Psycholożka po latach postanowiła wrócić pamięcią do czasów swojej największej telewizyjnej popularności. Choć w studiu TVN służyła merytoryczną wiedzą i pomagała bohaterom programu, poza kamerami jej życie bywało drogą przez mękę. Wszystko przez bezlitosne reakcje ludzi na jej ówczesny wygląd.
Aleksandra Sarna wspomina koszmar po "Rozmowach w toku"
W swoim najnowszym felietonie z cyklu "Gwiazdy piszą" dla Plotka psycholożka opowiedziała o swojej popularności i bez ogródek opisała, jak okrutni potrafią być przechodnie. Okazuje się, że codzienne wyjścia z domu wiązały się dla niej z ogromnym stresem, ponieważ obcy ludzie potrafili na głos komentować jej sylwetkę.
Rozpoznawalność przyszła znacznie później, wręcz po kilku latach. Czasami polegała na pokazywaniu mnie palcem na ulicy: "O, to ta gruba z 'Rozmów w toku'" - mówili. Czasami na czyjejś ekscytacji i prośbie o wspólne zdjęcie lub autograf. Opinię publiczną podzieliłam łatwiej niż partie polityczne - dla jednych byłam mądra, dowcipna i inteligentna, dla drugich sepleniąca kretynka, która krzesło eksperckie zajmuje przypadkiem. Ale zawsze "ta gruba" – wspomina gorzko Sarna.
ZOBACZ TAKŻE: Karolina Korwin Piotrowska JEDZIE po "Dzień dobry TVN" i wyśmiewa Drzyzgę i Skórzyńskiego. "To już jest koniec..."
Ewa Drzyzga: "Jeśli ktoś ma parcie na szkoło, to może się czuć zwolniony z zajęć ze mną"
Te bolesne doświadczenia pchnęły ją do radykalnych zmian. Sarna przeszła jedną z najbardziej spektakularnych metamorfoz w polskim show-biznesie – udało jej się schudnąć aż 80 kilogramów! Na tym jednak nie poprzestała. Jej ciało pokryły liczne, wyraziste tatuaże, a sama psycholożka zaczęła otwarcie korzystać z zabiegów medycyny estetycznej, całkowicie odcinając się od dawnego, telewizyjnego wizerunku.
Aleksandra Sarna o swojej metamorfozie
Dziś odmieniona Aleksandra Sarna niczego nie żałuje i dumnie patrzy w lustro. Hejterzy oraz ich złośliwe opinie kompletnie przestali ją obchodzić, a łatka ekscentryczki bardzo jej odpowiada.
Dla opinii publicznej jestem "ta gruba, co schudła i jej odwaliło". Myślicie, że to skarżenie się? Pomyłka. Bycie tą, której "odwaliło", daje cudowny komfort, bo mogę robić, co mi się żywnie podoba. W końcu mi "odwaliło", więc zero zdziwienia - stwierdziła.
Zobaczcie, jak dziś wygląda.