Przez lata "Przyjaciółki" znajdowały się w ścisłej czołówce największych hitów Polsatu, gromadząc przed telewizorami miliony wiernych widzów. Jedną z absolutnych gwiazd i filarów uwielbianego tasiemca była Anita Sokołowska, która wcielała się w postać charyzmatycznej Zuzy Markiewicz. W pewnym momencie aktorka podjęła jednak zaskakującą decyzję o pożegnaniu z popularną produkcją.
Anita Sokołowska szczerze o odejściu z "Przyjaciółek"
W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem dla serwisu Świat Gwiazd Anita Sokołowska otworzyła się na temat kulis swojego odejścia i wypalenia zawodowego, które narastało w niej od lat. Jak przyznała, pierwsze sygnały, że pora na zmiany, zaczęła dostrzegać na długo oficjalnym rozstaniem z produkcją.
Czułam, że się wypaliłam. Czułam, że już nie mam nic do opowiedzenia, pomimo że moja postać była super pisana. Poczułam, że tak totalnie – mimo fajnej ekipy, partnerek i partnerów w serialu – męczyłam się, idąc do pracy. Że moje całe ciało i głowa mówią, że tam nie chcą być, więc wiedziałam, że muszę to zrobić – wyznała szczerze.
WIDEOAnita Sokołowska mówi o scenach intymnych. „Wyzbycie się wstydu jest bardzo trudne”
Sokołowska zwróciła również uwagę na specyfikę polskiego rynku, gdzie aktorzy rzadko znają ostateczny horyzont czasowy danej produkcji. Sama w pewnym momencie utknęła w takiej "pułapce". Anita zwróciła też uwagę na drugą stronę medalu – zaszufladkowanie oraz brak czasu na inne wyzwania artystyczne.
Praca w komercyjnym serialu blokuje twój wizerunek, a u nas mało jest osób, które chcą zaryzykować. To myślenie spaja się tak z postacią, że przestajesz dostawać inne propozycje, a też nie masz na to czasu. Robienie dwóch sezonów serialu w roku wymaga wielkiej dyspozycyjności i zaangażowania. Połączenie innego projektu nie jest tak proste. Poza tym trzeba żyć - tłumaczyła.
ZOBACZ TAKŻE: Anita Sokołowska PRZESZŁA METAMORFOZĘ i zaprezentowała mocno rozjaśnione włosy. "Zdecydowanie wygląda pani MŁODZIEJ" (FOTO)
Na szczęście produkcja serialu uszanowała wolę Anity i pozwoliła jej pożegnać się z widzami w sposób godny i pełen emocji. Scenarzyści uśmiercili Zuzę w wyniku ciężkiej choroby. Sokołowska podczas rozmowy przyznała, że nagrywanie sceny umierania obfitowało w niezwykłe gesty ze strony współpracowników, bowiem ci przyszli na plan w czarnych ubraniach.
Miło?