Do niesławnego incydentu na sali plenarnej doszło 4 września, gdy na sejmowej mównicy stanął wicepremier oraz minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Kamery oraz nagrania błyskawicznie wychwyciły, że z ław opozycji nagle zaczęło dobiegać... szczekanie. Psie odgłosy wydawała z siebie Dominika Chorosińska – obecnie posłanka PiS, niegdyś aktorka, była gwiazda "M jak miłość". Skandaliczne zachowanie parlamentarzystki momentalnie odbiło się szerokim echem w przestrzeni publicznej, prowokując falę oburzenia. Wicepremier Kosiniak-Kamysz krótko podsumował wówczas jej postawę na X.
Osiem lat rządzili państwem. Dziś ich wkład w debatę konstytucyjną to szczekanie z ław poselskich. Trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS
Dominika Chorosińska wcale nie zamierzała jednak przepraszać za swoje zachowanie. Po jej stronie stanął także mąż. Wkrótce po wybuchu afery opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym "wytłumaczyła" swoje zachowanie na sali sejmowej.
Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka
WIDEOOla Nowak gani influencerów za trwonienie kasy i ogłasza... zakup mieszkania W PARAGWAJU: "Taki miałam mood" (WIDEO)
Dominika Chorosińska nie poniesie kary. Taką decyzję podjął rzecznik dyscypliny PiS, jednak to nie koniec jej kłopotów
Choć opinia publiczna spodziewała się zdecydowanej reakcji ze strony władz ugrupowania, Dominika Chorosińska (na razie) może spać spokojnie. Jak ustalił "Fakt", kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości postanowiło puścić całe zdarzenie w niepamięć i nie wyciągać wobec posłanki żadnych konsekwencji partyjnych. Rzecznik dyscypliny klubu parlamentarnego PiS, Waldemar Andzel, poinformował, że incydent uznano za emocjonalny wybuch. Jednocześnie polityk usprawiedliwiał koleżankę, wskazując na zachowania posłów opozycyjnej Koalicji Obywatelskiej, którym w jego ocenie skandaliczne postępki od dawna uchodzą na sucho. Ręka rękę myje?
Klub nie będzie wyciągał konsekwencji wobec posłanki Chorosińskiej. Jej zachowanie nie było odpowiednie, ale nie było też na tyle naganne, żeby wyciągać daleko idące konsekwencje i ją karać. Z naszej strony sprawa jest zamknięta
Mimo że partyjni koledzy postanowili zamieść sprawę pod dywan, to nie oznacza to jednak końca kłopotów posłanki. Na początku tygodnia postępowanie w sprawie sejmowego występu byłej aktorki oficjalnie wszczęła sejmowa Komisja Etyki Poselskiej. Na razie nie podjęto jeszcze decyzji o ewentualnym ukaraniu parlamentarzystki.