Książulo ciężko zapracował na miano "króla kebabów", ale ostatnimi czasy przerzucił się na projekty z nieco wyższej półki. Jeszcze niedawno pół Polski mówiło o jego relacji z Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, gdzie w momencie nasilenia upałów zastał brudną wodę i niedziałającą klimatyzację. Potem były oświadczenia, zakaz wstępu i jego uchylenie.
Książulo wydał krocie na apartament prezydencki
Tym razem youtuber wybrał się do Hotelu Arłamów, który, wedle opinii w sieci i nie tylko, cieszy się wśród gości sporym poważaniem. Zdecydował się przy tym na apartament prezydencki, za który niekiedy trzeba zapłacić nawet 10 tysięcy złotych za noc. Jemu udało się upolować "okazję" i wybulił jedynie 5485 złotych. Docenił to, że było sporo miejsca, ale wystrój jego zdaniem wyraźnie nadgryzł ząb czasu.
Wnętrze jest takie trochę już... Czuć trochę czas po nim.
Ale nie o sam nocleg tu chodzi, więc przejdźmy do części kulinarnej. Książulo i jego ekipa zawędrowali do specjalnej kawiarni przeznaczonej dla gości korzystających z części VIP. I tu niestety rozczarowanie, bo oferta wcale nie była tak VIP-owska, jak wskazywałaby na to nazwa. Zdaniem Książula było to niewspółmierne do standardu, którego można by oczekiwać po takiej cenie za noc.
Nie chcę wyjść na jakiegoś buca czy coś, ale to za mało oferuje, żeby w ogóle o tym wspominać przy zameldowaniu do takiego pokoju.
WIDEOKsiążulo załamał się po wizycie w Hotelu Gołębiewski: popsuta klimatyzacja, żółta woda i kiepskie jedzenie
Potem był test room service'u i tu też raz było lepiej, a raz gorzej. Jego czujność wzbudziły przede wszystkim nuggetsy. Niby banał, ale ponoć jest sporo do poprawy.
Bardzo niedelikatne. (...) Suche. I panierka, i mięso.
Najciekawiej było jednak w hotelowej restauracji. Tam youtuber i jego ekipa skusili się na spaghetti bolognese, które umieszczono w menu dla dzieci. Nie wiemy jak dzieciom, ale Książulowi niespecjalnie smakowało. Mało tego - co prawda nigdy nie jadł karmy dla psa ani kota, ale w posmaku mięsa wyczuł ponoć właśnie taką nutkę. No cóż, ile ludzi, tyle opinii.
Obrzydliwy jest ten sos. Nigdy nie jadłem karmy dla psów ani dla kotów. (...) Bardzo dziwne jest to mięso. No to wali jakimiś, nie wiem, czy podrobami, czy czymś takim. Tragiczny posmak.
Po całym dniu kulinarnych przygód przyszedł czas na sen, a następnie na śniadanie. Tu już nie miał większych zastrzeżeń, bo posiłek miał formę bufetu i tam na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Wniosek pozostał jeden: nocleg spoko, ale cena - wedle jego opinii - nie była adekwatna do tego, co otrzymał.
Ja szczerze jestem załamany, bo gdyby nie room service, za który dopłacamy i to - no nie oszukujmy się - te dania to nie były okazyjne ceny... No to jeśli tego nie zamówicie, to w hotelu, w którym za noc niektóre pokoje, takie jak nasz, czasami kosztują dziewięć czy dziesięć tysięcy złotych, no to przychodzicie i nie macie co zjeść. Ogólnie uważam, że apartament prezydencki to raczej przepalanie bezsensowne pieniędzy.
Jesteście wdzięczni za rzetelną recenzję?