Przez lata Dorota Szelągowska budowała pozycję jednej z najbardziej lubianych prezenterek w stacji TVN. Jej programy wnętrzarskie przyciągały przed ekrany miliony widzów, a naturalność, poczucie humoru i prezentowana przed kamerami empatia zjednały jej rzeszę wiernych fanów. Wydawało się, że pozycja gwiazdy, na której stacja mogła polegać w ciemno, jest absolutnie niepodważalna.
Sytuacja zmieniła się jednak diametralnie za sprawą głośnej afery wokół filmu "Nigdy w życiu" i nieoczekiwanego konfliktu na linii Katarzyna Grochola – Joanna Jabłczyńska. Dorota Szelągowska postanowiła stanąć w obronie matki, jednak jej pierwsza, bardzo ostra wypowiedź uderzająca w Jabłczyńską wywołała lawinę oburzenia.
Patrzę, jak plujesz i niszczysz osobę, która literacko stworzyła postać, dzięki której ty się stałaś znana, dzięki której jesteś w sercach ludzi. Patrzę, jak sterujesz tym wszystkim, patrzę, jaką masz niebywałą satysfakcję, jak się tym cieszysz. Po prostu patrzę na ciebie i niepokoi mnie to, że ktoś może być tak złym człowiekiem, że nie umie powiedzieć: stop. Doprowadziłaś wielu ludzi do bardzo złego stanu
Reakcja internautów była natychmiastowa i bezlitosna, co doskonale widać w sekcjach komentarzy na profilach społecznościowych prezenterki. Wizerunek sympatycznej ulubienicy widzów uległ poważnemu pęknięciu. Nie pomogły przeprosiny Doroty, które zdaniem niektórych internautów były "wymuszone".
WIDEOEcha afery wokół "Nigdy w życiu!". Jabłczyńska kontra Szelągowska: "AKTORZY BOJĄ SIĘ MÓWIĆ O TYM GŁOŚNO" (WIDEO)
Dorota Szelągowska mierzy się z wizerunkowym kryzysem. Co na to TVN?
Jak udało nam się ustalić, echa tzw. "afery z Tosią" mają realny, negatywny wpływ na obecne działania promocyjne stacji. Z naszych informacji wynika, że TVN zrezygnował z organizacji oficjalnej konferencji prasowej promującej nowy format gwiazdy – "Nowa Szelągowska". Trudno się temu dziwić, patrząc na to, co dzieje się chociażby pod promocyjnymi rolkami z udziałem Doroty na oficjalnych profilach stacji. Wylewa się tam spora fala krytyki ze strony zniesmaczonych ostatnimi wydarzeniami widzów.
Przypomnijmy: Przeprosiła, bo została do tego zmuszona? Zaskakujące wieści z TVN w sprawie Szelągowskiej i Jabłczyńskiej
Jak działać w kryzysie? Ekspertka o sytuacji TVN i Doroty Szelągowskiej
O to, czy stacja postępuje słusznie w obliczu tego kryzysu i jak cała sytuacja wpłynie na dalszą karierę prezenterki, zapytaliśmy Barbarę Krysztofczyk – ekspertkę ds. wizerunku i komunikacji kryzysowej, która na co dzień doradza największym gwiazdom, biznesmenom oraz politykom. Jak zauważa specjalistka, twórcy "Nowej Szelągowskiej" znaleźli się w potrzasku.
Twórcy programu byli i nadal są w niesamowicie trudnej sytuacji. Czasu nie cofną i prowadzącej nie wymienią. No więc trzeba w tym wszystkim trwać. Zacisnąć zęby i robić dobrą minę do złej gry
Decyzja o braku spotkania z dziennikarzami to w tym wypadku klasyczne wybieranie mniejszego zła.
Co do samej promocji programu, to oni w tym temacie nie mają tego komfortu, by rozpatrywać sobie różne decyzje i potem podjąć najlepszą z możliwych. No nie. Ich wybór ograniczony jest do tego, że mogą podjąć decyzję złą lub bardzo złą – bo cokolwiek nie zrobią, będzie miało to jakieś negatywne konsekwencje, pytanie brzmi: przy okazji którego wyboru uda się choć trochę zminimalizować wizerunkowe straty
Z tej perspektywy patrząc, to wydaje mi się, że rezygnacja z konferencji prasowej była słusznym ruchem. Dlaczego? W sytuacji kryzysowej powinno się działać tak, by emocje gasić, nie podgrzewać. Natomiast każdy nowy news działa niczym drewno dorzucane do ognia. Ewentualna konferencja, napakowana "okazjami" do wykreowania nowych wątków tej dramy, mogłaby zadziałać wręcz jak benzyna – internet na nowo by się rozpalił analizami: a czy Szelągowska wyglądała butnie? A może widać było jakąś skruchę? A na kogo zerkała? Do tego oczywiście pytania: o matkę, o Jabłczyńską, o Koroniewską, o to, czy przeprosiny były szczere itp. Te wszystkie kryzysowe wątki skanibalizowałyby temat samego programu. Bez sensu.
Zobacz także: Przejęta Katarzyna Grochola o HEJCIE na Dorotę Szelągowską po aferze z "Nigdy w życiu!": "Córka dostała..." (WIDEO)
Problem TVN-u polega na niefortunnym zbiegu w czasie – start programu nakłada się na wciąż żywy kryzys.
Inna sprawa, że gdyby nie to, że program zaraz wejdzie na antenę, to z perspektywy TVN w ogóle najlepiej by było po prostu zrezygnować z promocji Doroty Szelągowskiej przez kilka tygodni, bo ta postać na wielu internautów wyraźnie działa teraz jak płachta na byka
Według ekspertki, ten najgorszy, najbardziej burzliwy okres powinien jednak minąć stosunkowo szybko.
Czas leczy rany. Kryzysy wizerunkowe też. Za miesiąc-dwa pani Dorota odzyskałaby z pewnością część sympatii. Niestety do tego potrzebny jest taki przejściowy czas. Czas na wizerunkową żałobę i odrodzenie. Brak tego okresu "przejściowego" działa na niekorzyść zarówno stacji, jak też samej Szelągowskiej
Choć ludzkie pobudki Szelągowskiej mogły być dla wielu zrozumiałe, konsekwencje w bezlitosnym świecie mediów okazały się dla niej wyjątkowo dotkliwe.
Po raz kolejny widać, że kryzysy wizerunkowe marek osobistych rządzą się innymi prawami niż kryzysy firm czy produktów. W tym przypadku mamy wszak do czynienia z córką, która powiedziała o kilka słów zbyt dużo – ale umówmy się, w jej mniemaniu zrobiła to w obronie własnej matki. Po ludzku można to jakoś tam zrozumieć. Zwłaszcza że przeprosiła i były to przeprosiny poprawnie zrealizowane. A jednak ponieważ Dorota Szelągowska jest wyrazistą osobą publiczną, to konsekwencje tej jej komunikacyjnej samowoli są bardzo bolesne. Jeden tylko film – a wystarczyło, by koniec końców córka Katarzyny Grocholi okazała się największą wizerunkową przegraną tego kryzysu
Myślicie, że widzowie szybko wybaczą Dorocie ten niefortunny wybuch, czy wizerunkowy kryzys pogrąży jej nowy program?