Wielu celebrytów słynie z niezwykle wygórowanych żądań przed swoimi występami, oczekując od organizatorów luksusowych posiłków i drogich trunków. W tzw. riderach, czyli wymaganiach koncertowych, oprócz technicznych szczegółów znajdują się też wskazówki dotyczące "gościnności" - niektóre gwiazdy mają wymagania do temperatury w pomieszczeniu, koloru papieru toaletowego (Beyonce), konkretnych marek napojów (Edyta Górniak ponoć życzy sobie wody mineralnej z Tajlandii) itp.
Skolim, który nie ma zbyt dobrego zdania o artystach-kolegach po fachu, skomentował ironicznie te specjalne zachcianki.
Nie wiem, czy wiecie, że różne celebryty mają tak, że nie wyjdą na scenę, jak tu nie będzie jakiś, k*rwa, filet mignon czy coś
Skolim dodał, że nie potrzebuje niczego fifa-rafa i żąda jedynie tradycyjnego, polskiego jedzenia.
WIDEOMalwina Wędzikowska ocenia styl Skolima. Nie gryzła się w język: "Skrojony pod swój target" (WIDEO)
Skolim zdradził, co je przed koncertem
Discopolowiec wyznał, że podstawą jego ridera jest tradycyjna zupa, którą z zespołem jedzą na świeżo tuż przed koncertem.
U nas jest polski żur, polski żur, śląski, polski żur musi być. I jest tak, na garnuszku się pięknie pichci
Oprócz zupy w jego garderobie goszczą też proste napoje i przekąski. Piosenkarz wylicza krótko:
Colka, dla mnie zerówa (...), soczek, oranżada, bułeczki są i muzykanty idą grać
Na stole widać też jedną butelkę whisky. Zaskoczeni skromnością Skolima?