Krzysztof Gojdź przyznał, że podpisał z (jeszcze) mężem INTERCYZĘ. Co dostałby Roznowski, gdyby spełnili jej warunki?
Konflikt między Krzysztofem Gojdziem a Marcinem Roznowskim trwa. Dziennikarze "Faktu" dotarli do ich dokumentów rozwodowych, a lekarz-celebryta potwierdził, że podpisali intercyzę. Co zyskałby jego (jeszcze) mąż?
Konflikt między Krzysztofem Gojdziem i Marcinem Roznowskim elektryzuje rodzime media. Zaczęło się od wywiadu lekarza-celebryty, który w podcaście Żurnalisty odniósł się do swojego życia osobistego i zaprzeczył doniesieniom o rozwodzie. W odpowiedzi jego (jeszcze) mąż opublikował nagrania ze ślubu. Dziś panowie prowadzą wymianę oskarżeń i przedstawiają odmienne wersje zdarzeń.
Zygmunt Chajzer komentuje burzliwe życie uczuciowe syna: TO SĄ JEGO PRYWATNE SPRAWY [WIDEO]
Krzysztof Gojdź i Marcin Roznowski podpisali intercyzę
Postępowanie mające zakończyć małżeństwo Krzysztofa Gojdzia i Marcina Roznowskiego toczy się przed sądem w Miami. Dziennikarze "Faktu" dotarli do treści ich dokumentów rozwodowych, w tym do intercyzy, która jasno określa, że po sformalizowaniu związku cały majątek lekarza-celebryty należy wyłącznie do niego.
Niestety swego czasu, około siedmiu lat temu podpisałem w Stanach Zjednoczonych notarialny/akt małżeński. (...) Przed jego podpisaniem spisaliśmy intercyzę, co jest powszechną praktyką w Stanach - przyznał Gojdź w rozmowie ze wspomnianym tabloidem.
Kilkunastostronicowy dokument zapewniający rozdzielność majątkową zawiera także zapis dotyczący alimentów. W przypadku wspólnego pożycia trwającego dekadę Gojdź miałby płacić Roznowskiemu 3 tysiące dolarów miesięcznie.
Zapis o alimentach, które w przypadku separacji czy rozwodu miałbym płacić p. Marcinowi przez rok, po 10 latach małżeństwa, jest standardowym punktem intercyzy w USA - stwierdził Krzysztof w rozmowie z "Faktem".
Małżeństwo Gojdzia i Roznowskiego trwało od 2019 roku, a pozew rozwodowy wpłynął do sądu w ubiegłym roku. Zgodnie z zapisami dokumentu (jeszcze) mąż lekarza-celebryty nie może więc liczyć na alimenty.