Informacja o śmierci Sama Neilla pojawiła się w sieci za sprawą wpisu jego bliskich. Aktor, który dzięki "Parkowi Jurajskiemu" stał się rozpoznawalny na całym świecie, miał 78 lat.
Rodzina poinformowała, że Neill odszedł 13 lipca w Sydney i w ostatnich chwilach był wśród najbliższych. W oświadczeniu podkreślono, że była to nagła i niespodziewana strata. Bliscy nie przekazali oficjalnej przyczyny zgonu.
Z ogromnym smutkiem rodzina Sama Neilla przekazuje wiadomość o jego śmierci. Sam odszedł spokojnie, otoczony najbliższymi. Była to nagła i niespodziewana strata, ale pocieszeniem pozostaje fakt, że Sam pozostawał wolny od raka
Sam Neill walczył z nowotworem
W 2023 r. Sam Neill ujawnił, że choruje na angioimmunoblastycznego chłoniaka z komórek T - rzadki nowotwór krwi. Diagnozę usłyszał rok wcześniej, a leczenie trwało długo. W ostatnich miesiącach informował jednak, że choroba jest w remisji i nie stwierdzono u niego nowotworu.
Tak wygląda grób Piotra Woźniaka-Staraka
Sam Neill miał na koncie ponad 150 ról
W dorobku miał ponad 150 ról filmowych i telewizyjnych. Widzowie znają go także z takich tytułów jak "Martwa cisza", "Event Horizon", "Łowcy Wilderpeople" czy "Piotruś Królik", a także z seriali "Peaky Blinders", "Dynastia Tudorów" i "The Twelve".
ZOBACZ TAKŻE: TYLKO NA PUDELKU: Kelner wspomina, jak zachowywała się Bonnie Tyler, gdy obsługiwał ją w Warszawie. "Bałem się jej reakcji"
Hołd od premiera Australii
Po podaniu informacji o śmierci aktora głos zabrał premier Australii Anthony Albanese. W mediach społecznościowych napisał:
Sam Neill zagrał w wielu ukochanych australijskich produkcjach i na zawsze zdobył wyjątkowe miejsce w sercach naszych widzów. Z chorobą walczył z tą samą godnością, humorem i siłą, które wnosił do każdej swojej roli. Będzie nam go bardzo brakować