Oskarżony o zabójstwo rodziców Nick Reiner nie wie, dlaczego trafił do więzienia. Uważa, że jego ARESZTOWANIE TO SPISEK
Sprawa Nicka Reinera robi się coraz bardziej mroczna i niepokojąca. 32-latek, oskarżony o brutalne zamordowanie swoich rodziców, Michele i Roba Reinera, podobno kompletnie nie rozumie, dlaczego znalazł się za kratkami.
14 grudnia Michele i Rob Reinerowie zostali znalezieni martwi w swoim domu przez córkę Romy. Do tragedii doszło po tym, jak dzień wcześniej doszło do kłótni z Nickiem podczas rodzinnej imprezy. Ojciec miał 78 lat, matka - 70. Biuro koronera hrabstwa Los Angeles potwierdziło, że oboje zmarli w wyniku "wielokrotnych ran kłutych", a ich śmierć zakwalifikowano jako zabójstwo.
Jeszcze tej samej nocy Nick został aresztowany i usłyszał zarzuty dwóch morderstw pierwszego stopnia ze szczególnymi okolicznościami, w tym wielokrotnego zabójstwa. Grozi mu dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego, a nawet kara śmierci.
Według informacji ujawnionych przez TMZ, Nick wierzy, że osoby odpowiedzialne za jego aresztowanie są częścią "spisku" wymierzonego przeciwko niemu. Informator serwisu twierdzi jednocześnie, że oskarżony jest rzekomo świadomy tego, co zrobił, choć jednocześnie zmaga się z poważnymi zaburzeniami postrzegania rzeczywistości.
Zobacz: Nick Reiner w przeszłości ZDEMOLOWAŁ dom rodziców pod wpływem narkotyków: "Kompletnie odleciałem"
Karolina Gilon o imprezowaniu. "Był moment, gdy ten świat mnie pochłonął"
Adwokat Nicka Reinera porzucił jego sprawę
Najnowsze doniesienia pojawiły się po tym, jak 7 stycznia po raz drugi odroczono jego przesłuchanie. Wszystko przez nagłą rezygnację dotychczasowego adwokata Nicka - Alana Jacksona. W środę rano prawnik poinformował sędziego, że "nie ma innego wyboru, jak tylko wycofać się i poprosić o zwolnienie".
Od teraz Reiner będzie reprezentowany przez zastępcę obrońcy publicznego hrabstwa Los Angeles, Kimberly Greene. Nową datę przesłuchania wyznaczono na 23 lutego. Sam Nick pojawił się w sądzie w wyraźnie złym stanie - z ogoloną głową i zapadniętymi oczami. Podczas rozprawy odezwał się tylko raz, informując, że zgadza się na zmianę obrońcy.
Tuż po zbrodni media zaczęły ujawniać kolejne niepokojące informacje z życia Nicka. Mężczyzna miał wcześniej zostać zdiagnozowany ze schizofrenią i od lat zmagać się z uzależnieniem od narkotyków. Jak podają źródła, w tygodniach poprzedzających tragedię, mimo opieki psychiatrycznej jego zachowanie stawało się coraz bardziej "niepokojące".