Znany w Korei wokalista Kim Jang Hoon zrobił sobie dłuższą przerwę od show biznesu i przez trzy lata nie nagrał żadnej nowej płyty. Muzyk postanowił powrócić w "wielkim stylu" i zatrudnił Paris Hilton. Dziedziczka poleciała do Japonii, gdzie nagrywano wideoklip, a ponieważ jest bardzo zajęta, miała jedynie godzinę czasu. Za pojawienie się na planie dostała... milion dolarów.
Kim Jang Hoon nie krył swojego rozczarowania i na blogu napisał, że po wielkiej gwieździe spodziewał się większego profesjonalizmu. Dodał także, że sam chciał zatrudnić Jessikę Albę albo Scarlett Johansson, ale okazały się "za mało rozpoznawalne w Korei".
Zobaczcie fragment wideoklipu z Paris. Na szczęście tylko w nim występuje a nie śpiewa :)