Policja zwlekała z przeszukaniem miejsca znalezienia auta Magdaleny Majtyki? Ujawniono nowe informacje
W sprawie śmierci Magdaleny Majtyki wciąż pozostaje wiele pytań. Jak ustalili dziennikarze "Gazety Wyborczej", samochód należący do kobiety został zauważony na skraju lasu już w czwartek przed południem. Mimo to dokładne przeszukanie okolicy przez policję rozpoczęło się dopiero ponad dobę później.
Rodzina Magdaleny Majtyki zgłosiła jej zaginięcie w czwartek, 5 marca, około godziny 14. Bliscy przekazali policji szczegóły dotyczące samochodu, którym prawdopodobnie się poruszała - granatowego Opla Corsy - oraz opis ubioru, jaki miała na sobie w dniu zaginięcia. Aktorka po raz ostatni była widziana dzień wcześniej, w środę 4 marca. Rano wyszła z mieszkania przy ul. Iwaszkiewicza we Wrocławiu, udając się na wizytę do stomatologa. Później miała pojawić się na planie zdjęciowym w studiu ATM. Około godziny 16 poinformowała rodzinę, że spotkała koleżankę z czasów liceum i planuje pojechać do niej do Sulikowa, gdzie być może zostanie na noc. Z ustaleń wynika, że około 21.30 jej telefon ostatni raz logował się w rejonie ul. Karkonoskiej we Wrocławiu.
Tymczasem - jak opisują media - już w czwartek około godziny 11 mieszkaniec Biskupic Oławskich natknął się w pobliskim lesie na uszkodzony samochód, który odpowiadał opisowi rodziny aktorki. Pojazd znajdował się poza drogą, a uszkodzone w okolicy drzewa sugerowały, że mogło dojść do wypadku. Mężczyzna powiadomił policję. Funkcjonariusze przyjechali na miejsce i sporządzili dokumentację. Jak poinformowała Komenda Powiatowa Policji w Oławie, auto było zamknięte, nie blokowało ruchu i nie stwarzało zagrożenia. Sprawdzono je także w policyjnych bazach - nie figurowało jako skradzione.
Tak wygląda grób Bożeny Dykiel
Policja podkreśliła w komunikacie, że w chwili interwencji nie było jeszcze zgłoszenia o zaginięciu kobiety. Informacja o poszukiwaniach dotarła do funkcjonariuszy około trzy godziny później. Według zapewnień mundurowych wtedy natychmiast rozpoczęto działania poszukiwawcze prowadzone na większym obszarze. Funkcjonariusze zaznaczyli również, że gdy pojawiła się informacja, iż zaginiona mogła znajdować się w okolicach Biskupic Oławskich, policjanci ponownie udali się w rejon wcześniejszego zgłoszenia i rozpoczęli sprawdzanie pobliskiego terenu.
Policja zwlekała z przeszukaniem miejsca znalezienia auta Magdaleny Majtyki?
Jak jednak wynika z ustaleń dziennikarzy "Gazety Wyborczej", przeszukiwanie lasu w miejscu, gdzie wcześniej znaleziono samochód, rozpoczęto dopiero w piątek po południu. Redakcja zapytała policję o powody tej zwłoki. Podkom. Aleksandra Freus przekazała, że sprawa została skierowana do wewnętrznej komórki kontrolnej, która ma wyjaśnić przebieg działań funkcjonariuszy.
Z informacji "Wyborczej" wynika również, że jeszcze w piątek rano służby miały prowadzić poszukiwania samochodu i jego właścicielki w innej miejscowości. Oficjalny komunikat policji wskazywał natomiast, że pojazd odnaleziono dopiero w piątek około godziny 14. Samochód był zamknięty, dlatego funkcjonariusze wybili szybę, by dostać się do środka. W aucie nie znaleziono śladów krwi.
Dopiero wtedy na miejsce skierowano większe siły - pojawiły się dodatkowe służby oraz psy tropiące. Teren podzielono na sektory, które sukcesywnie przeszukiwano. Niedługo później, w pierwszej z wyznaczonych sekcji, odnaleziono ciało Magdaleny Majtyki. Znajdowało się ono około 180 metrów od samochodu, przy skraju lasu. Zwłoki nie były w żaden sposób ukryte, nie przykrywały ich liście ani gałęzie. Kilkadziesiąt metrów od auta znaleziono również jej telefon komórkowy - urządzenie było wyłączone.
Według nieoficjalnych ustaleń "Gazety Wyborczej" aktorka miała na sobie te same ubrania, w których w środę rano wyszła z domu. Czynności na miejscu trwały do późnych godzin wieczornych.
Trwa śledztwo ws. śmierci Magdaleny Majtyki
Prokuratura Rejonowa w Oławie wszczęła śledztwo w sprawie śmierci kobiety. Na obecnym etapie śledczy wstępnie wykluczają udział osób trzecich, choć podkreślają, że kluczowe znaczenie będą miały wyniki dalszych badań. Ciało zostało przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu, gdzie przeprowadzono sekcję zwłok.
Rzecznik prokuratury, prok. Damian Pownuk, poinformował, że biegli nie znaleźli obrażeń, które mogłyby jednoznacznie wyjaśnić przyczynę zgonu. W związku z tym konieczne będą badania toksykologiczne i histopatologiczne. Na ich wyniki trzeba będzie poczekać około dwóch miesięcy. Podczas sekcji nie udało się również precyzyjnie ustalić momentu śmierci kobiety.
Śledczy na razie nie podają szczegółów prowadzonych czynności, powołując się na dobro postępowania.