O domniemanych przypadkach molestowania seksualnego ze strony Michaela Jacksona głośno było zarówno za życia gwiazdora, jak i po jego śmierci. Jednymi z osób, które stawiają "królowi popu" takie oskarżenia, było rodzeństwo Cascio. W głośnym wywiadzie dla "60 Minutes Australia" Eddie, Dominic, Aldo i Marie-Nicole nie gryźli się w język.
Sąd odrzucił wniosek rodzeństwa Cascio
Rodzina Cascio po raz pierwszy opowiedziała o tym, czego miałby się dopuścić Jackson, jeszcze w 2019 roku. Po emisji dokumentu HBO odezwali się do nich przedstawiciele majątku Jacksona, którzy zaproponowali rodzeństwu ugodę.Nie przyznali jakoby artysta faktycznie dopuścił się zarzuconych mu czynów, ale na mocy porozumienia wypłacono im 3,5 miliona dolarów.
WIDEOJustyna Steczkowska wspomina spotkanie z Michaelem Jacksonem: "Bardzo drobniutki. Miał wysoki głos, wręcz dziewczęcy"
Rzecz w tym, że rodzeństwo twierdzi, jakoby podczas podpisywania dokumentu z 2019 roku padli ofiarą manipulacji. Z tego powodu - ich zdaniem - umowa powinna być uznana za nieważną. Wniosek w tej sprawie trafił do sądu, jednak sędzia Hernán D. Vera nie przychylił się do ich argumentacji.
"Billboard" donosi, że podpisana przed laty ugoda, za którą rodzina Cascio otrzymała 3,5 miliona, pozostaje wiążąca i nie ma podstaw do jej podważenia. Tym samym sprawa nie będzie już rozpatrywana w sądzie i rodzeństwo wraz z przedstawicielami Jacksona musieliby się dogadywać we własnym zakresie.
Przypomnijmy, że w wywiadzie dla "60 Minutes" czwórka rodzeństwa deklarowała, że Jackson w rzeczywistości był seksualnym drapieżnikiem i dopuścił się wobec nich licznych nadużyć. Co ciekawe, od ich rewelacji odciął się najstarszy z braci, Frank. Ani rodzina Cascio, ani pełnomocnicy gwiazdora nie wydali oświadczenia po decyzji sądu.