Sylwia Peretti wydała książkę o życiu po śmierci Patryka. "Stałam się najbardziej hejtowaną matką w kraju. Mój syn był nazywany mordercą"
Sylwia Peretti postanowiła przelać na papier swój olbrzymi ból. Jeszcze w tym miesiącu na półki księgarń trafi jej wywiad-rzeka dedykowany nieżyjącemu od prawie 3 lat synowi celebrytki. Autor publikacji pokusił się o śmiałe porównanie do... Matki Boskiej Bolesnej.
Pomimo upływu prawie 3 lat od tragicznej śmierci Patryka Perettiego, który po utracie panowania nad kierownicą zginął na drodze wraz z trzema pasażerami, jego rodzicielka wciąż mierzy się z olbrzymim bólem. Sylwia Peretti nie ukrywała, że to wstrząsające zdarzenie zmieniło całe jej życie. 44-latka niemal na każdym kroku udowadnia, jak wielką wyrwę w jej sercu pozostawiło odejście ukochanego jedynaka. Ostatnio zdecydowała się na zrobienie tatuażu z datą i godziną przyjścia syna na świat.
Do tej pory kobieta ograniczała się wyłącznie do zamieszczania emocjonalnych postów na Instagramie. Teraz zdecydowała się na publikację dłuższej formy, dając sobie możliwość opowiedzenia całej historii. Już za dwa tygodnie, 25 marca, do sprzedaży trafi książka "Niepożegnani", która ukaże się w formie wywiadu-rzeki.
Powstała w bólu, z ogromnej miłości i tęsknoty, które nauczyły mnie patrzeć na życie z zupełnie innej perspektywy. Jej pisanie stało się dla mnie terapią. To historia widziana z mojej perspektywy - oczami matki, która straciła swoje jedyne, ukochane dziecko. (...) Przez długi czas tą tragedią żyła cała Polska i w pewnym sensie nadal żyje. Była komentowana, oceniana i analizowana z każdej strony. Z dnia na dzień stałam się najbardziej hejtowaną matką w kraju. Mój syn był nazywany mordercą, choć był to tragiczny wypadek, w którym sam stracił życie. Ciężar tej historii spadł wtedy na mnie.
Przedstawiciel ministerstwa kultury przemówił na pogrzebie Dykiel
Oto przedpremierowe fragmenty książki Sylwii Peretti
Dawna "królowa życia" opowiedziała o przechodzeniu żałoby na oczach całej Polski. Jak przyznała, nieraz obrywało jej się za publikację tak szczerych wpisów na swoich kanałach społecznościowych.
Ludzie chcą, żeby kobieta w żałobie była cicho. Żeby płakała krótko, najlepiej w czterech ścianach, a potem wróciła do życia - w makijażu, z przyklejonym uśmiechem. Śmierć dziecka wywraca wszystko, zaburza porządek rzeczy i narusza logikę istnienia. To się nie powinno wydarzyć. Naturalne jest to, że dzieci chowają rodziców, a nie odwrotnie. Kiedy tracisz dziecko, świat przestaje być logiczny, przewidywalny, uporządkowany
Sylwia Peretti doczekała się porównania do Matki Boskiej Bolesnej, która według słów autora, Wiktora Słojkowskiego, "jest uosobieniem bólu, który nie przemija". Tej samej symboliki dopatrzył się w życiowej postawie swojej rozmówczyni.
To nie jest dla mnie tylko symbol. To grób rodzinny. Leży tam moja babcia, obok swojego syna i męża. Leży tam też mój syn. I wiem, że kiedyś będę leżeć tam także ja. To nie jest myśl abstrakcyjna czy metafora. To porządek, który został odwrócony, a którego nie da się naprawić. (...) Ten grób stał się miejscem, w którym spotykają się pokolenia, ale nie w sposób, w jaki powinny. Babcia i matka, syn i wnuk. Ci, którzy odeszli wcześniej, i ten, który nigdy nie powinien odejść przed nami
Celebrytka dodała, że obecnie odnajduje sens w odpowiadaniu na wiadomości kobiet, które doświadczyły równie odczuwalnej straty. Wyznała też, że najbardziej przerażająca dla niej jest przeszywająca cisza, która paradoksalnie wybrzmiewa z każdego kąta ich domu.
Sięgniecie po lekturę?