Lekarz przekazał nowe informacje w sprawie 26-letniej Elvy: "Pacjentka NIE WIDZI NA JEDNO OKO. Dalsze leczenie pozostaje dużą niewiadomą"
26-letnia Elva przez lata samodzielnie wstrzykiwała sobie silikon w twarz, co doprowadziło do jej deformacji. Teraz nowe informacje o jej stanie zdrowia przekazał dr Marek Wasiluk. W instagramowym poście wspomniał o tragicznych w skutkach komplikacjach.
Historia 26-letniej Elvy to przestroga przed tym, jak może się skończyć samodzielne wykonywanie zabiegów medycyny estetycznej. Młoda transpłciowa kobieta przyszła na świat w małej miejscowości i nie było jej stać na profesjonalną pomoc, przez co zaczęła eksperymentować z wyglądem na własną rękę. W efekcie zdeformowała sobie twarz, co nie pozostało obojętne także dla jej stanu zdrowia.
Zastrzyki z silikonu robiłam na początku raz w tygodniu, a później mnie trochę poniosło i robiłam je codziennie. Mieszkałam i pracowałam wtedy w Warszawie, a całe pieniądze schodziły mi na czynsz, więc nie miałam pieniędzy na specjalistów
Zobacz: 26-letnia Elva zdeformowała sobie twarz samodzielnymi zastrzykami silikonu: "Robiłam je CODZIENNIE"
Lekarz przekazał nowe wieści ws. stanu zdrowia Elvy
Fachową pomoc zaproponował jej dr Marek Wasiluk i Elva ma już za sobą pierwszą operację. Efektami pochwaliła się na TikToku i twarz była dużo mniej opuchnięta, przez co zaczęła otwierać oczy. Niestety przed nią wciąż bardzo długa droga, o czym informuje teraz wspomniany specjalista w instagramowym poście.
Obecnie pacjentka nie widzi na jedno oko. To dramatyczne powikłanie, które wpływa na każdy aspekt jej życia. Dalsze leczenie pozostaje dużą niewiadomą i będzie zależało zarówno od możliwości współpracy pacjentki oraz przestrzegania zaleceń specjalistów, w tym całkowitego zaprzestania samodzielnego wstrzykiwania preparatów w obręb twarzy.
Polski Ken o operacjach plastycznych, hejcie i zarobkach. Czy jest uzależniony od poprawiania wyglądu?
Jednocześnie lekarz podkreślił, że historia Elvy nie powinna być sensacją, lecz przede wszystkim przestrogą przed eksperymentowaniem z wyglądem na własną rękę.
Wielu z Państwa pyta, dlaczego tym razem zdecydowaliśmy się opowiedzieć o tej konkretnej pacjentce. Powód jest jeden - edukacja i przestroga. Chcemy uświadomić, jak poważne konsekwencje może nieść samodzielne podawanie preparatów medycznych w warunkach domowych. To nie są zabiegi kosmetyczne, które można wykonywać bez wiedzy, doświadczenia i odpowiednich kwalifikacji. W grę wchodzi zdrowie, a czasem nawet trwałe kalectwo. (...) Publikujemy tę historię nie po to, by kogokolwiek oceniać, ale po to, by ostrzec. Jeśli dzięki temu choć jedna osoba zrezygnuje z niebezpiecznych eksperymentów wykonywanych na własnym ciele, to warto o tym mówić. Zdrowie i bezpieczeństwo zawsze powinny być ważniejsze niż pozorne oszczędności czy obietnice szybkich efektów.
Do obszernego wpisu dołączył nagranie, na którym widzimy twarz Elvy - niestety - nadal w opłakanym stanie. W dodatkowym wpisie pod postem lekarz dodał:
Drodzy obserwatorzy, po tym jak dostaliśmy wiadomości o tym, że pacjentka wstrzykiwała sobie na nowo preparaty, niezwłocznie skontaktowaliśmy się wczoraj z nią i z samego rana przyjęliśmy pacjentkę, żeby zobaczyć, co się dzieje z okiem.
Jednocześnie zapewnił, że "pacjentka jest pod opieką psychologa oraz psychiatry". W innych komentarzach przewijają się przede wszystkim życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, do których i my się przyłączamy.