Wieści o ślubie Rafała Brzozowskiego i Heleny Adwent były dla wielu zaskoczeniem. Do wielkiego dnia "Brzozy" i jego ukochanej doszło 1 sierpnia w Nowym Dworze Mazowieckim, a na miejscu zjawili się bliscy oraz znani przyjaciele pary. Na weselu pary bawili się m.in. bracia Mroczek czy Justyna Steczkowska.
Teściowa Brzozowskiego zabrała głos po ślubie
Rafał i jego luba ponoć nie oszczędzali na ślubie, bo na samo menu mieli wyłożyć ponad 150 tysięcy złotych, a to przecież dopiero początek wydatków. Nie to jednak było najważniejsze, bo ceremonia miała też wyjątkowy wymiar dla bliskich Heleny. O wszystkim opowiedziała Alicja Adwent, czyli teściowa Rafała. Błogosławieństwa państwu młodym miał udzielić ks. Mariusz Iliaszewicz, prywatnie wujek Heleny.
To prawda, że mój brat udzielał ślubu młodym. Dla całej naszej rodziny była to bardzo wzruszająca celebracja, bo wujek mógł pobłogosławić siostrzenicę. To była piękna ceremonia ślubna, co dla nas jest ważne, bo pochodzimy z tradycyjnych rodzin. To była też okazja, żeby wszyscy nasi bliscy, którzy są rozproszeni po świecie, mogli się spotkać. Tak że była to świetna integracja.
Zobacz też: Rafał Brzozowski WYDAŁ FORTUNĘ na huczny ślub z Heleną. Samo menu kosztowało ponad... 150 TYSIĘCY ZŁOTYCH!
WIDEOTak wyglądał bajkowy ślub państwa Brzozowskich. Zaczęło się od WPADKI Z WELONEM
A jeśli byliście ciekawi, jak teściowa "Brzozy" ocenia samą ceremonię, to bardzo jej się podobało.
Uroczystość ślubna była pełna nastroju, emocji i pięknych śpiewów. Wesele również było przepięknie zorganizowane, wszystko udekorowane kwiatami, były atrakcyjne zabawy, występy. Myślę, że przede wszystkim młodzi ludzie mieli okazję dobrze się pobawić. Jestem bardzo wzruszona. Emocje pomału puszczają, ale na zawsze pozostanie to w naszych wspomnieniach.
Jednocześnie "Fakt" przytacza historię Filipa Adwenta, lekarza, europosła i taty Heleny, który zginął w wypadku samochodowym w 2005 roku. Córka 19-letnia Maria i tata 83-letni Stanisław zmarli na miejscu, natomiast Filip i jego mama Jeanne zmarli 8 dni później w szpitalu. Pani Alicja jest pewna, że w dniu ślubu ci patrzyli na wszystko z góry i również życzyli młodej parze szczęścia na nowej drodze życia.
Mieliśmy to poczucie, że Filip nam z góry błogosławi, że jest z nami i na pewno cieszy się, że do rodziny dołączył Rafał. To jest trudna nasza rodzinna historia, ale Filip miał naturę żołnierza i zawsze mówił, że trzeba kochać życie i iść do przodu, być silnym. Tak że dajemy sobie jakoś radę. Helenka jest szczęśliwa i to jest najważniejsze.