Po dziewięciu dniach Łatwogang zakończył jeden z najgłośniejszych charytatywnych streamów ostatnich lat. Akcja prowadzona na rzecz fundacji Cancer Fighters przełożyła się na ogromne wsparcie dla dzieci walczących z nowotworami, a całość napędzały historia 11-letniej Mai i utwór "Ciągle tutaj jestem (diss na raka)", nagrany wspólnie z Bedoesem.
W trakcie transmisji przez niewielkie mieszkanie influencera przewinęła się cała plejada gości - od twórców internetowych po największe nazwiska polskiego show-biznesu. Były głośne pojednania, viralowe momenty, spontaniczne występy i symboliczne gesty solidarności z chorymi, jak masowe golenie głów. Skala wydarzenia sprawiła, że stream szybko zaczął być określany jako jedno z najważniejszych internetowych wydarzeń 2026 roku.
WIDEODziennikarze WP przekazali 50 tysięcy zł na akcję Łatwoganga! Tak wygląda stream od kulis
Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Choć organizatorzy zapewniali, że całość zebranych środków trafi do fundacji, w sieci zaczęły pojawiać się głosy, że nie wszystkie pieniądze ostatecznie trafią do potrzebujących.
Bedoes odpalił się na żywo. Pokazał to TVN
Bedoes postanowił rozprawić się z osobami szerzącymi takie teorie i zrobił to, nie przebierając w słowach.
Skur*ysynie j*bany, zanim napiszesz znowu, czy wszystko idzie, to odpowiadam: "tak ku*wa, wszystko". I nawet się znajdzie część, którą sobie możesz wsadzić do dupy. A to i tak pójdzie na dzieciaki
Pech chciał, że w tym samym momencie stream trafił na antenę TVN24. Dziennikarka, słysząc, co padło na wizji, na chwilę zaniemówiła, po czym dodała:
To transmisja tego, co dzieje się na streamie
Chwilę później Bedoes zobaczył swoją wpadkę na ekranie. Początkowo nie dowierzał w to, co się wydarzyło - kręcił głową i raz za razem powtarzał tylko: "Nie, nie".
To było w dobrej wierze... Przysięgam...