Aneta ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" myślała o PRZERWANIU CIĄŻY. "Usłyszałam, że jest stan PRZEDSEPTYCZNY"
Aneta Żuchowska uchodzi za jedną z największych szczęściarek programu "Ślub od pierwszego wejrzenia". W najnowszym wywiadzie wróciła jednak do wyjątkowo trudnego okresu w swoim życiu. Uczestniczka reality show przyznała, że podczas zagrożonej ciąży córki brała pod uwagę jej zakończenie.
Widzowie poznali Anetę Żuchowską dzięki szóstej edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia". To właśnie na planie eksperymentu poznała Roberta Żuchowskiego, z którym stworzyła jeden z nielicznych związków, które przetrwały po zakończeniu programu.
Tak wyglądał bajkowy ślub Darii Sytej i Igora Grobelnego. W ogrodzie zaroiło się od gwiazd
Po ślubie para szybko zaczęła budować wspólne życie. Najpierw na świecie pojawił się ich syn, a w 2023 roku rodzina powiększyła się o córkę Hanię.
Droga do narodzin dziewczynki nie była jednak łatwa. W czasie ciąży Aneta trafiła do szpitala z poważną infekcją. Lekarze alarmowali, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna, a dziecko może urodzić się zdecydowanie za wcześnie. Ostatecznie Hania przyszła na świat w 24. tygodniu ciąży jako skrajny wcześniak ważący zaledwie 700 gramów.
Aneta Żuchowska o dramatycznych chwilach w szpitalu
Teraz była uczestniczka programu pojawiła się w podcaście "Dobre PogaDuszki" prowadzonym przez Zuzannę Kowalczyk. Rozmowy w programie dotyczą rodzicielstwa i historii rodzin mierzących się z różnymi życiowymi wyzwaniami.
W trakcie wywiadu Aneta wróciła wspomnieniami do momentu, gdy lekarze poinformowali ją o stanie przedseptycznym i możliwych konsekwencjach dla ciąży.
Byłam naprawdę nastawiona na zakończenie tej ciąży, bo w telewizji mówiono o rzeczach... jakby o mojej historii. Zmarła akurat ta dziewczyna w Zakopanem. Dosłownie taka sama sytuacja. (...) Stwierdziłam, jak już usłyszałam, że jest stan przedseptyczny i że musimy wywołać, jeśli to nie jest dwudziesty drugi (...) No to jest po prostu wie pani, jak to się traktuje jako poronienie do dwudziestego drugiego (...) Ratujemy
Aneta przyznała, że w tamtym momencie myślała przede wszystkim o swoim starszym dziecku i rodzinie, która czekała na nią w domu.
Zaznaczyłam im, że po prostu ja tu jestem ważniejsza, bo mam dziecko w domu, mam do kogo wracać i nie chcę takich rzeczy, żeby tu w ogóle była walka
Choć z czasem coraz bardziej przywiązywała się do rozwijającej się pod sercem córki i liczyła na każdy kolejny dzień ciąży, nie ukrywa, że jej perspektywa była wówczas zupełnie inna niż przy pierwszym dziecku.
Mimo że pod koniec leżałam, gładziłam brzuch i mówiłam: "no posiedziałabyś tam jeszcze trochę, no posiedź, no weź." I tak już z nią gadałam, więc, gdzieś tam emocjonalnie się związałam, ale no ale bardziej emocjonalnie byłam przywiązana do dzieciątka, które co dopiero rok temu urodziłam
Na koniec dodała, że gdyby była to jej pierwsza ciąża, prawdopodobnie spojrzałaby na całą sytuację zupełnie inaczej.
Po prostu myślę, że jakby to była moja pierwsza ciąża, jakoś inaczej bym do tego odeszła. Jestem pewna właściwie. Ale, że był Miesio w domu, no to było jak było. Chciałam wracać