W sprawie Ryszarda Rynkowskiego pojawił się NOWY dowód. Artyście grożą nawet TRZY LATA więzienia
Ryszard Rynkowski wciąż oczekuje terminu pierwszej rozprawy dotyczącej prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Dziennik "Fakt" przekazał, że do akt sprawy włączono opinię z Pracowni Badania Alkoholu i Narkotyków. Może ona pomóc w dokładnym ustaleniu przebiegu wydarzeń.
Mija rok od kolizji drogowej, w której brał udział samochód prowadzony przez Ryszarda Rynkowskiego. To właśnie z tego powodu wokalista w ostatniej chwili odwołał udział w koncercie jubileuszowym zaprzyjaźnionego z nim Jacka Cygana podczas festiwalu w Opolu. Oddalił się z miejsca zdarzenia, lecz policjanci ruszyli śladem artysty, docierając do jego domu. Przeprowadzone na miejscu badanie alkomatem wykazało obecność 1,84 promila alkoholu w organizmie. Gwiazdor estrady konsekwentnie utrzymywał, że nie mógł spowodować kolizji, gdyż... sięgnął po trunek już po zdarzeniu.
Pomimo przedstawionej linii obrony piosenkarzowi postawiono zarzuty. W kwietniu br. muzyk został ukarany grzywną w wysokości 3 tysięcy złotych za spowodowanie kolizji. Rynkowski wciąż jednak oczekuje procesu karnego dotyczącego prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości z art. 178a Kodeksu karnego. Grozi mu za to kara 3 lat pozbawienia wolności oraz sądowy zakaz prowadzenia pojazdów nawet na 15 lat.
Tak wyglądał przerwany koncert Ryszarda Rynkowskiego
W sprawie Ryszarda Rynkowskiego nastąpił nagły zwrot
Pierwszą rozprawę planowano na połowę kwietnia. Pomimo tego nie doszła ona do skutku, a sąd do tej pory nie wyznaczył nowego terminu. Wszystko prawdopodobnie opóźni się w związku z pozyskaniem nowego dowodu. Sąd Rejonowy w Brodnicy przekazał tę informację redakcji "Faktu".
W sprawie dopuszczono dowód z opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Prof. Dra Jana Sehna w Krakowie - Pracownia Badania Alkoholu i Narkotyków. Termin rozprawy zostanie wyznaczony po zwrocie akt z opinii
Od początku postępowania obrona wskazuje, że kluczowa jest kolejność zdarzeń po kolizji. Pełnomocnik Ryszarda Rynkowskiego nawiązał do upływu sporej ilości czasu między zdarzeniem a badaniem alkomatem.
Stężenie alkoholu, które jest w zarzucie, najprawdopodobniej nie odpowiada stężeniu, jakie mogło być w organizmie w chwili prowadzenia pojazdu. Między czasem, kiedy miał prowadzić samochód, a czasem zatrzymania, minęło około półtorej godziny
Myślicie, że opinia biegłych wpłynie na przebieg sprawy?
ZOBACZ TEŻ: Ryszard Rynkowski ODWOŁUJE KONCERTY ze względu na stan zdrowia! "Nie wiadomo, co będzie dalej"