Uratowano 170 zwierząt z pseudohodowli. "Leżały we własnych odchodach. To był OBÓZ KONCENTRACYJNY!"

"Klatka na klatce, fetor był straszny. Suki z młodymi w odchodach na mokrym sianie, z ranami" - relacjonuje "Pogotowie dla Zwierząt".

_

_

Zwierzęta były we własnych odchodach. Klatka na klatce, fetor był straszny. Prowizoryczne klatki z szafek. Suki z młodymi w odchodach na mokrym sianie, z ranami. Nie widziałam czegoś takiego i pozwolę sobie to nazwać obozem koncentracyjnym dla zwierząt - mówiła Marta Bitowt z "Pogotowia dla Zwierząt".

Taki widok zastali wolontariusze ze stowarzyszenia i funkcjonariusze policji w Dobrczu. Uratowali blisko 170 zwierząt, przetrzymywanych w skandalicznych warunkach tylko dla zysku.

Pseudohodowlą trudniło się małżeństwo, któremu - jak zapowiada prokuratura - mają wkrótce zostać postawione zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Komenda Wojewódzka Policji w Bydgoszczy wszczęła dochodzenie w tej sprawie i czeka na opinię biegłych.

Jak powinno się karać takich ludzi?

UWAGA: drastyczne zdjęcia.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz

Źródło wideo: TVN24/x-news

Źrodło: zdjęć: Pogotowie dla Zwierząt/Facebook

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą