Agata Steczkowska o RODZINNYM KONFLIKCIE i Justynie. "To, że tak dużo się o niej mówi, to cały szwadron ludzi na to pracuje"
Agata Steczkowska udzieliła Kozaczkowi wywiadu. Podczas rozmowy wróciła pamięcią do konfliktu z rodzeństwem i wspomniała o młodszej siostrze. Podkreśliła, że nie przeszkadza jej to, że Justyna jest bardziej znana.
Justyna Steczkowska o konflikcie z siostrą: "Jej decyzje nie są zgodne z moimi poglądami"
Agata Steczkowska o Justynie Steczkowskiej
Agata Steczkowska zawitała do studia Kozaczka. Prowadzący Wiktor Słojkowski podjął temat Justyny Steczkowskiej i zapytał czy nie boli jego gościni nie ubolewa tym, że w mediach jest definiowana jako siostra Justyny. Ta w odpowiedzi podkreśliła, że choć obie zajmują się muzyką, wybrały inne gatunki.
Ja myślę, że ona jest zawsze przed. Najpierw jest Justyna, jej oglądalność, osiągi itd. Ja w tym świecie nie funkcjonuję w taki sposób jak ona, bo ja nie jestem z show-biznesu, nigdy nie byłam i nigdy nie będę. Nie mam parcia na szkło ani mi nie zależy na oglądalnościach, zasięgach czy coś takiego. (...) Ona jest zupełnie w czymś innym niż ja, jeśli chodzi o muzykę. Ona jest w muzyce popowej. Muzyka popowa jest dla wielu ludzi, a ja jestem w muzyce, która jest dla elity. Obojętnie jak by to zwał, nie dlatego, że elita się tak nazywa, tylko dlatego, że ludzi, którzy słuchają muzyki pop, nie interesuje np. muzyka chóralna chórów chłopięcych - rzadko kto tego słucha - przyznała, po czym dodała:
Nie mam problemu z tym, że ktoś mi mówi, że jestem w jej cieniu, bo ja nie mogę być w jej cieniu, jak jestem najstarsza. (...) Chodzi mi o to, że nasza rodzina była znana zanim Justyna jako Justyna w mediach zaistniała.
W dalszej części wypowiedzi Agata Steczkowska wyliczała, że jej zdaniem młodsza siostra była znana wcześniej ze względu na to, że występowali podczas ogólnopolskich spotkań muzykujących rodzin, które były transmitowane przez jeden z dwóch istniejących wówczas kanałów telewizyjnych. Zwróciła także uwagę na fakt rozpoznawalności ich ojca jako "maestro chórów chłopięcych".
Justyna nie wzięła się znikąd. Zanim ona poszła do "Szansy na sukces" to przecież miała 300 koncertów zaliczonych po całym świecie zachodnim. Na pewno nie była debiutantką, tak jak mówię, znikąd się nie wzięła. Natomiast to, że tak dużo się o niej mówi, to cały szwadron ludzi na to pracuje. Jej na tym zależy, taka jest forma jej pracy. Ja nie mam takiej formy pracy, mi w ogóle na tym nie zależy. Ja sobie stoję i dyryguję albo jestem w studio i sobie nagrywam muzykę - stwierdziła.
Co rodzeństwo na ten temat myśli, też jest mi obojętne. Jeżeli tego nie rozumie, nie dojrzało do tego, żeby wynieść coś z tego, zobaczyć, jaki to skarb, te wszystkie informacje, to ja nie będę ich przecież pouczać, tylko zaczekam (jeśli się doczekam) aż dojrzeją do tego. Każdy ma prawo do własnej reakcji, osobistej. Ja napisałam wyraźnie "Steczkowscy. Miłość wbrew regule. Osobista biografia rodziny". Każdy z nich może napisać swoją - przyznała.
W tej samej wypowiedzi Agata Steczkowska podkreślała, że jej bliscy mają prawo do takiej reakcji.
Z pewnością moje rodzeństwo ma prawo do takiej reakcji, jaką miało. Niech sobie robią co chcą. (...) Być może nie zgadzają się z faktami, nie chcą się zgodzić z faktami. Tak, jak mówię, mogą napisać swoją biografię, mogą robić co uważają. To są dorośli ludzie. To nie są małe dzieci - stwierdziła.
Pytana o to, czy nie pojawiła się w jej głowie myśl, że być może "niepotrzebnie" napisała tę książkę, Agata Steczkowska zaprzeczyła.
W redakcji Pudelka od niedawna. Z wykształcenia i pasji kulturoznawczyni. Uwielbia celebryckie przepychanki, zwłaszcza takie, w których gubią się sami zainteresowani. Pisze też o drama(tach) wystawianych na deskach polskich teatrów. Prywatnie zaczytuje się w kryminałach, jest skarbnicą nieśmiesznych memów i nadużywa słowa "totalnie". TEST2