Anna Wendzikowska ZALEWA SIĘ ŁZAMI na Instagramie: "Ból boli, ale nie zabija"
Anna Wendzikowska pokazała się w kryzysowym momencie. W Dniu Kobiet influencerka opublikowała osobisty post, do którego dołączyła nagranie, na którym płacze.
Choć Anna Wendzikowska marzyła o karierze aktorki, ostatecznie zyskała popularność jako prezenterka w "Dzień Dobry TVN". W 2022 roku w atmosferze skandalu zakończyła jednak współpracę ze stacją. Dziś spełnia się w roli podcasterki i influencerki. Na swoim obserwowanym przez niemal 500 tysięcy osób instagramowym profilu 44-latka chwali się medialnymi projektami, dalekimi podróżami i niekiedy mówi, co słychać u niej prywatnie. Na początku roku np. pochwaliła się, że ma narzeczonego.
Anna Wendzikowska zdradza, czy faceci się jej boją. Wiemy, czy jest zajęta!
Życie prywatne Anny Wendzikowskiej
Ania nie ukrywa, że jej uczuciowa sfera życia dotychczas nie była usłana różami. Ma za sobą parę nieudanych związków, w tym dwa, z których doczekała się dzieci. Z Patrykiem Ignaczakiem ma córkę Kornelię, zaś z owocem jej relacji z Janem Bazylem jest córka Antonina. Pod koniec lutego dziennikarka otworzyła się na temat walki z depresją.
Zobacz też: Anna Wendzikowska opowiada o swojej walce z depresją: "Dziwię się, że to wszystko przetrwałam"
Anna Wendzikowska pokazała płaczliwe wideo. Zaapelowała do kobiet
W Dniu Kobiet znów pokusiła się o osobisty wpis. Wendzikowska opublikowała nagranie, na którym pokazała, jak płacze. W filmie zacytowała pisarza Ericha Marię Remarque.
"Bo zawsze będzie coś, co mnie podtrzyma. Choćby to były tylko moje ręce".
Następnie, zwracając się do żeńskiej części followersów, dodała kilka słów od siebie.
Życzę Wam dziewczyny, żebyście nie musiały być silne. Żebyście potrafiły sobie pozwolić na emocje. I na słabość. Może nie będzie nikogo, kto was w tej słabości "złapie", kto przytuli i pocieszy. Ale zawsze macie siebie, a to dużo! - napisała, dodając:
Silne kobiety przyciągają tych, którzy pragną ich siły. Kolejność musi być odwrotna: najpierw trzeba otworzyć serce. Ból boli, ale nie zabija. Płacz to odwaga. Uwalnia z ciała długo zalegające tam, wyparte emocje. I od razu robi się lżej. Więc płacz, dziewczyno. Na zdrowie!
Pod jej szczerym postem pojawiło się mnóstwo komentarzy ze słowami wsparcia. Internautki dzieliły się też swoimi historiami.
Doceniacie tego typu publikacje?