Właścicielka lokalu z "Kuchennych Rewolucji" skazana na DWA I PÓŁ ROKU WIĘZIENIA!

Agnieszka K., kielecka restauratorka, która nie wypłacała pensji pracowniczkom usłyszała wyrok w zawieszeniu. "Ten wyrok powinien być przestrogą dla innych przedsiębiorców".

Obraz

Jednym z najgłośniejszych odcinków Kuchennych Rewolucji w całej historii programu była wizyta w kieleckiej Jadłodajni Bartosz. Restauratorka Agnieszka K. zgłosiła swój lokal do programu Magdy Gessler, licząc na szybką pomoc gwiazdy TVN. Odcinek zakończył się skandalem, a ciąg dalszy nastąpił w… prokuraturze.

Po przeprowadzonej przez Gessler metamorfozie Jadłodajnia Bartosz zmieniła nazwę na Wyszynk z szynką. W programie ujawniono szokujące informacje dotyczące traktowania pracowników lokalu przez jego właścicielkę. Pracownice zarzucały Agnieszce K., że ta nie wypłaca im pełnych pensji i zamiast deklarowanych 1500–2000 złotych, otrzymują zaledwie po 700–800 złotych. Sporo wątpliwości budziły też składniki posiłków oraz metody ich przygotowania, m.in. serwowana przez lokal przeterminowana kiełbasa.

Zaraz po wybuchu skandalu Agnieszka K. zamknęła Wyszynk z szynką i wynajęła pomieszczenia, w których dziś znajduje się inna restauracja. Najpierw doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez właścicielkę restauracji złożyła do Prokuratury Rejonowej posłanka Anna Krupka z Prawa i Sprawiedliwości. Chwilę później podobne zawiadomienia do śledczych złożył Okręgowy Inspektorat Pracy oraz Miejski Urząd Pracy w Kielcach.

Śledczy zarzucali kobiecie dwa przestępstwa. Pierwsze dotyczyło złośliwego i uporczywego naruszania praw pracowniczych, a drugie poświadczenie nieprawdy. Agnieszka K. chciała dobrowolnie poddać się karze i przyznała się do zarzucanych jej czynów.

Właścicielka Wyszynku z szynką została skazana na dwa i pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Dodatkowo sąd obciążył ją grzywną 3,2 tysiąca złotych i nakazał pokrycie kosztów procesu. W czasie zawieszenia kobieta musi informować o jego przebiegu.

Oskarżona korzystała z trudnej sytuacji na rynku pracy - stwierdził sędzia orzekający w sprawie. Pokrzywdzone godziły się na proponowane warunki, bo bały się utraty pracy. Ten wyrok powinien być przestrogą dla innych przedsiębiorców.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz

Gessler o byciu warszawianką: "Nie mam poczucia, że jestem kimś lepszym!"

Zobacz też:

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą