Hania Lis już nie wróci do TVN-u? "Nie wiem, co będzie dalej"

"Mieliśmy na chwilę sponsora do tego programu, dlatego zrobiliśmy ten program. Oczywiście, że wiele gwiazd dalej byłoby fantastycznych w naszej ofercie, ale coś nie zagrało, co sprawiło lekki dysonans i trzeba było się rozstać" - komentuje dyrektor programowy stacji.

Obraz

Hanna Lis półtora roku temu zgodziła się wyjechać na żebry do Azji, zresztą wbrew woli męża, głównie dlatego, że Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN-u obiecał jej autorski program.

Oczywiście celebryci, którzy wzięli udział w programie Azja Express bardzo oburzają się posądzeniami, że chcieli się dzięki niemu wypromować. Źle reagują też na słowo "żebranie". Zgodnym chórem zapewniają, że chodziło wyłącznie o wielką duchową przemianę.

U Hani była ona szczególnie spektakularna. Jak wyznała potem w wywiadzie, w wyniku kilkutygodniowego obcowania ze skrajną nędzą postanowiła kupić sobie buty za 60 złotych. Jednak tak się ich wstydziła, że program Azja Express promowała w złotych sandałkach za 2,5 tysiąca: Hania promowała "Azja Express" w złotych sandałach za... 2500 złotych! (ZDJĘCIA)

No ale najważniejsze, że udało się zdobyć obiecany program podróżniczo-kulinarny. Podczas sześciu odcinków Bez planu Hania odwiedziła między innymi Włochy, Grecję, Portugalię i Rumunię.

Niestety, program okazał się zbyt drogi. Jak przyznała sama Lisica w najnowszym wywiadzie dla Vivy, TVN Style uznał jej kulinarne podróże za nieopłacalne i została na lodzie.

Jak ujawnia w Super Expressie Edward Miszczak, program rzeczywiście był realizowany bez planu. A konkretnie bez planu finansowego. Zresztą, jak przyznaje, po co ma się martwić o Hanię, skoro od niedawna ma do dyspozycji Roberta Makłowicza, który robi to samo, tylko dużo lepiej.

Często te programy w kanałach tematycznych są bardzo zbliżone z rynkiem komercyjnym, z rynkiem ogłoszeniodawców i reklamodawców. Często, żeby zrobić w kanale tematycznym projekt, musimy wiedzieć, czy są na niego klienci. Mieliśmy na chwilę sponsora do tego programu, dlatego zrobiliśmy ten program. Co będzie dalej? Nie wiem... - wyznaje Miszczak. Oczywiście, że wiele gwiazd dalej byłoby fantastycznych w naszej ofercie, ale coś nie zagrało, co sprawiło lekki dysonans i trzeba było się rozstać. Jesteśmy ogromną grupą medialną. Za kanały tematyczne odpowiada inna osoba, która jest ze mną w jakiejś konsultacji. Uwielbiam delegować odpowiedzialność i pracę. Więc jeśli nie muszę specjalnie głęboko wchodzić w temat, to oddaję to w ręce Małgosi Łupiny, która świetnie daje sobie radę. W tym temacie to ona ma odpowiedzialność. Ostatnio wszyscy pytają mnie o pozyskanie Makłowicza, to właśnie ona zadecydowała o tym, że Makłowicz jest w naszej stacji.

Przy okazji Miszczak potwierdza krążące nieśmiało plotki, że Agnieszka Szulim, odkąd poślubiła spadkobiercę miliardowej fortuny i przejęła jego nazwisko, nie lubi się przepracowywać. Obecnie prowadzi tylko program Azja Express, emitowany co drugi sezon.

"Azja Express" to duży program, jeśli nie najważniejszy w naszej ramówce. Trudno więc ją zajmować czymś innym albo komplikować komunikację z rynkiem - wyjaśnia Miszczak. Ludzie mają wiedzieć, że "Azja Express" dzisiaj to jest Agnieszka Woźniak-Starak.

**_

Obraz
Obraz
Obraz

_**

Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą