Postać Piotra T., choć od lat przewijała się w polskiej polityce, od zawsze była nieco "tajemnicza". Wiedziano o nim, że zajmuje się doradzaniem m.in. Lepperowi, a potem na długo zniknął z mediów. Gdy wrócił do nich po latach, próbował zaangażować się w świat celebrytów, co jakiś czas komentując ich poczynania.
Okazało się, że podejrzenia co do jego "słabości" do młodocianych mogą mieć swoje bardzo niebezpieczne podstawy. T. usłyszał zarzut rozprowadzania pornografii dziecięcej. Trafił do aresztu. W obronie byłego celebryty stanęli jego rodzice. Ojciec Piotra, Stefan Tymochowicz, wierzy w jego niewinność:
Mój syn nie jest zboczeńcem, a tym bardziej pedofilem. Mój syn miał wielu przyjaciół, ale jako osoba publiczna miał też wielu wrogów. Te obrzydliwe, pedofilskie nagrania musiał umieścić w komputerze Piotra ktoś, kto wówczas był szkolony u niego w domu i miał nieograniczony dostęp do jego komputera - pisze mężczyzna.
Jak wielką podłością jest obciążanie go takim oskarżeniem? Boję się o jego życie, a także nasze. Komuś chodzi o wyeliminowanie go całkowicie z życia, nie tyko ze szkoleń - dodaje matka Danuta.
Mieliśmy wystarczające dowody, by zatrzymać Piotra T. Tak też uznał sąd, który go aresztował - zapewnia jednak warszawska prokuratura.
DLA CIEBIE
OTOMOTO zamieniło jedno kliknięcie w prawdziwy show!