Jak się okazało, uznał, że w ich ponad trzydziestoletnim małżeństwie brakuje namiętności i postanowił jej poszukać gdzie indziej. W jednym z wywiadów Maryla wyznała gorzko, że powiadomił ją o tym drogą mailową.
Z czasem wyszło na jaw, że być może to nie brak namiętności zaważył na jego decyzji tylko gadulstwo Maryli, która z wiekiem coraz oszczędniej gospodaruje prywatnością.
W rewanżu zamówił konsultację w kancelarii adwokackiej, nie ukrywając, że rozważa zawarcie w orzeczeniu rozwodowym klauzuli o zakazie wypowiadania się na tematy związane z małżeństwem. Podobno zagroził też żonie, że jeśli nie skorzysta z okazji, żeby siedzieć cicho, to on przestanie płacić na jej utrzymanie. Obecnie, mimo separacji, Dużyński nadal utrzymuje rezydencję w Konstancinie i wypłaca pensje świcie Maryli złożonej z gosposi,ogrodnika i ochroniarza, którzy pilnują, żeby się za bardzo nie przemęczała zwyczajnym życiem.