Zamachowska znów narzeka na ciężki los: "Wakacje? Żartuje pani?"

"Mój pierwszy wolny dzień - nie weekend, tylko jeden cały wolny dzień - to 12 września" - narzeka w "Super Expressie".

Obraz

Zbigniew Zamachowski i Monika, wówczas jeszcze Richardson, zakochali się w sobie na planie programu S.O.S dla świata, kręconego na koszt TVN-u w Belize. Skończyło się podwójnym rozwodem.

Niestety, chociaż Zbyszek okazał się mistrzem porannego seksu, to jest bardzo drogi w utrzymaniu.

Podczas sprawy rozwodowej zgodził się oddać żonie dom, samochód, wszystkie pieniądze na koncie i jeszcze płacić na dzieci 16 tysięcy złotych miesięcznie. Sąd naliczył alimenty, biorąc pod uwagę pensję Zbyszka w Bitwie na głosy, dlatego są takie wysokie. Jednak przygoda Zamachowskiego z programem trwała tylko jeden sezon.

Jak ujawniła rozżalona Monika, od czasu rozwodu Zbyszka z Aleksandrą Justą, przelali na jej konto już ponad milion złotych, a ona ciągle uważa, że to za mało i nasyła na byłego męża komornika. Żeby zarobić na finansowe zobowiązania męża, prezenterka musiała się zatrudnić na dwóch etatach i wynająć swój piękny dom w Wilanowie obcym ludziom.

Od tamtej pory nie przestaje się skarżyć na swój ciężki los, zupełnie jakby ktoś jej tego Zbyszka wcisnął pod przymusem.

Zapytana przez dziennikarkę Super Expressu o plany wakacyjne, wpadła w szał.

Żartuje pani?! Ostatnio zgłosiła się do mnie moja znajoma z propozycją, żebym pojeździła po hotelach w Polsce i oceniła ich przyjazność pod kątem rodzinnego wypoczynku w czasie wakacji. Musiałam odmówić - żali się. Mój pierwszy wolny dzień - nie weekend, tylko jeden cały wolny dzień - w Warszawie, w którym mogłabym zaplanować taki wyjazd to 12 września.

Współczujecie?

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą