Nie było ani jednej pyskówki między Dodą a Steczkowską, nie było obrażania się i złośliwości. Słowem – było „misyjnie”. Justyna w niemal każdym wejściu powtarzała, że "tu chodzi przede wszystkim o jazdę na lodzie", że to "taki piękny i trudny sport". Kiedy namawiała do głosowania na zagrożone pary, powiedziała nawet: Mam nadzieję, że nie będą kierowali się państwo tylko sympatiami, ale też umiejętnościami gwiazd. Bo to jest najważniejsze.