Myślałam o tym i prawnicy, z którymi się konsultowałam, po takiej publikacji, chyba w "Fakcie", gdzie było napisane, że podobno płacę gazetom, żeby pisały o niej źle i zawiązałam rodzaj spisku razem z Niną Terentiew i Edwardem Miszczakiem, żeby zniszczyć ją jako aktorkę, to że to jest zniesławienie i to się kwalifikuje do sądu, ale myślę i powtórzę to jeszcze raz, że nad takimi rzeczami trzeba przejść do porządku dziennego, co najwyżej wyciągnąć wnioski, żeby z taką osobą nigdy już nie pracować. Jeśli ona się w taki sposób zachowuje, wobec producentki, ma prawo mnie nie lubić, ale jednak to, kim jest teraz, jej popularność, jest jednak, przez te cztery lata pracy w serialu. Więc, jakbyśmy na to nie patrzyli, coś przez to zyskała. I to nawet bardzo dużo, bo i pracę, i pieniądze, i miłość fanów przede wszystkim, więc myślę, że powinna być wdzięczna. Ale pomyślałam sobie, że pani Agnieszka Perepeczko lubi być obecna we wszystkich mediach i taki proces byłby pretekstem do takiej obecności i najlepszą karą dla pani Peprepeczko będzie nie dawać jej takiej okazji.