Serialowy doktor Lubicz wierzy we wpływ konstelacji planet na jego życie. Jak właśnie przyznał na łamach ulubionego tabloidu, lubi od czasu do czasu skorzystać z oferty "doświadczonej specjalistki".
Dwa, a może trzy razy byłem u wróżki, natomiast dużo częściej odwiedzam panią astrolog - wyznaje w w rozmowie z Rewią. Pierwszy raz poszedłem do niej z ciekawości. Dowiedziałem się bardzo dużo rzeczy o sobie. Uświadomiła mi moje jasne i ciemne strony. Dzięki niej wiem, skąd biorą się moje sukcesy i porażki. No i nad czym mam jeszcze popracować.
Swoją drogą, zastanawialiście się, dlaczego Stockingerowi tak szybko zapomniano to samo, co zrujnowało karierę Ilony Felicjańskiej? Może po prostu dlatego, że nie "trzeźwiał" na okładkach, tylko zniknął z imprez i starał się nie przypominać na każdym kroku o swojej kompromitacji?