Rodzice transseksualnej samobójczyni kazali SKASOWAĆ JEJ LIST POŻEGNALNY

Leelah Alcorn napisała: "Mamo i Tato: piep***cie się. Nie możecie w ten sposób kontrolować ludzi. To chore!" Na żądanie rodziców usunięto całego jej bloga.

Obraz

28 grudnia w miejscowości Kings Mills doszło do tragedii, o której jest głośno w całych Stanach. 17-letnia transseksualna Leelah Alcorn popełniła samobójstwo. Jako powód podała to, że jej rodzice z przyczyn religijnych nie akceptowali jej tożsamości płciowej. Nawet po jej śmierci mówią o niej jako o synu i chcą postawić jej nagrobek z męskimi danymi.

Carla Alcorn, matka Leelah, poszła do telewizji CNN, żeby tam walczyć o swój wizerunek. Chciała, żeby ludzie przestali mówić o niej i jej mężu, Dougu jako "okropnych ludziach". Przekonywała, że bezwarunkowo kochała swojego syna. A właśnie to Leelah wskazała jako powód samobójstwa w liście pożegnalnym, który zamieściła na swoim blogu na Tumblr. Zaczęła go słowami:

Jeśli czytasz to, to znaczy, że popełniłam samobójstwo i oczywiście nie udało mi się skasować tego spisu z kolejki przed publikacją.

Cały list dokładnie opisuje koszmar, jaki przeżyła Leelah: od izolacji od przyjaciół, zakazu korzystania z komputera i telefonu, po wysłanie na "terapię naprawczą". Jest to krytykowana przez organizacje zdrowia próba "wyleczenia" bądź "nawrócenia" osoby transseksualnej poprzez modlitwę i zadawanie bólu.

Rodzicom Leelah nie podobało się, że list został zamieszczony w sieci i miliony ludzi na świecie miały dostęp do jej historii i oskarżeń córki pod ich adresem, np. tego:

Mamo i Tato: piep***cie się. Nie możecie w ten sposób kontrolować ludzi. To chore!

Carla i Doug skontaktowali się z serwisem Tumblr i kazali usunąć list córki... razem z całym jej blogiem. Rzecznik firmy potwierdził, że wpłynęło takie żądanie i blog nie jest już dostępny.

Po śmierci Leelah organizacje wspierające osoby transseksualne zaczęły zbierać podpisy pod petycją o zakazanie "terapii naprawczych". Internauci apelowali także do rodziców nastolatki, żeby pochowali ją pod wybranym przez nią żeńskim imieniem. Ci zaś... odwołali jej pogrzeb, który miał się odbyć w kościele w Cincinnati.

Nie wiadomo, kiedy ani gdzie odbędzie się ceremonia. Proboszcz poprzedniej parafii wyjaśnił, że boi się, że uroczystość zostanie zakłócona.

Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Obraz
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą