Ewa Minge kiepsko znosi komentarze dotyczące "poprawiania urody". Jednego z chirurgów plastycznych pozwała nawet do sądu - musiała potwierdzić w sądzie, że nie przeszła żadnej operacji… Zapewnia, że "oryginalny" (i wciąż zmieniający się) wygląd zawdzięcza "tatarskim" przodkom. Kolejną odsłonę wpływu genów na twarz projektantki mogli zobaczyć w zeszłym tygodniu w Urzędzie Miejskim w Zielonej Górze.